#trzy. nienawidzę tracić przez ciebie czasu.


Skrzypiące drzwi forda zatrzasnęły się z przeraźliwym łoskotem, a Ariel skrzywiła się tylko z grymasem, machając na pożegnanie Calumowi, gdy samochód znikał za pierwszym zakrętem. Westchnęła cicho i poprawiła ramię plecaka, kierując się wysypaną rażąco białymi kamyczkami ścieżką wzdłuż idealnie przystrzyżonego, soczyście zielonego trawnika. Co jakiś czas gumowe zakończenie kuli grzęzło w drobnym żwirku, ograniczając jej ruchy. W końcu jednak udało jej się pokonać niedługi, ale wyjątkowo morderczy dystans. Zatrzymała się przed przeszkolonymi, białymi drzwiami i z pewnego rodzaju niepewnością uniosła rękę, naciskając dzwonek. Z wewnątrz doszedł ją delikatny odgłos brzęczenia i chwilę później jej oczom ukazała się niewysoka starsza kobieta.
- Dzień dobry – przywitała się radośnie, a jej zmęczone oczy rozbłysły na moment.
- Dzień dobry – odpowiedziała lekko skonsternowana Ariel, przyglądając się jej podejrzliwie. - Byłam umówiona na korepetycje... - zaczęła cicho, ale nagle za plecami staruszki pojawiła się pani Hemmings.
- O! Cieszę się, że już jesteś – przerwała jej w połowie zdania i podziękowała gosposi, która wciąż z zamiłowaniem obserwowała blondynkę. Dziewczyna posłała krótki, wymuszony uśmiech na pożegnanie, gdy ta znikała za rogiem korytarza. - To była Maggie, zajmuje się naszym domem od kilkunastu lat – wyjaśniła Liz, zapraszając ją do środka. Gdy tylko przekroczyła próg, z podziwem rozejrzała się po zapierającym dech w piersiach holu. Otworzyła szerzej oczy, podziwiając prezentujące się niezwykle majestatycznie wnętrze domu.
- Wow – wymsknęło jej się niezamierzenie, ale szybko się zreflektowała, kiedy usłyszała cichy chichot dyrektorki.
- Napijesz się czegoś? Zimne? Ciepłe? Może jesteś głodna? Maggie z chęcią coś dla ciebie zaraz przygotuje - zarzuciła ją gradem pytań, ale Ariel pokręciła tylko przecząco głową. Kobieta uśmiechnęła się szeroko i zaczęła pocierać o siebie dłonie, próbując walczyć ze swoją dziwną ekscytacją.
- Możemy już zaczynać, bo muszę wrócić na czas do domu – wyznała nazbyt ponaglającym tonem, siląc się na ukrycie swojego zniecierpliwienia. Liz odetchnęła głośno, opuszczając ramiona.
- Oczywiście – przytaknęła. - Luke! Luke! Zejdź tutaj natychmiast i pomóż Ariel z jej plecakiem! - krzyknęła, podchodząc w stronę schodów prowadzących na górne piętro, ale mimo donośnego głosu żadna odpowiedź nie nadeszła. Kobieta uśmiechnęła się z delikatnym zawstydzeniem, po czym zaczęła ponownie nawoływać syna, ale efekt był dokładnie taki sam, jak za pierwszym razem.
- Ja mogę sam … - chciała coś powiedzieć, ale nauczycielka znowu jej przerwała.
- Pewnie jak zwykle siedzi ze słuchawkami w uszach i nic nie słyszy – powiedziała bardziej do siebie i zrobiła krok w stronę blondynki. - Zaprowadzę cię. Może pomogę ci z tym wszystkim? - zapytała w końcu, gestem ręki wskazując zapakowany po brzegi plecak dziewczyny i kulę, na której wciąż się podpierała.
- Dam sobie radę – zapewniła z nutką poirytowania w głosie, choć bardzo starała się to ukryć i ruszyła za pokonującą kolejne stopnie schodów kobietą. Wspinanie się do góry z ciężkim plecakiem i kulą w ręku zajęło jej zdecydowanie więcej czasu niż można by przypuszczać, dlatego kiedy tylko dotarła już na sam szczyt, spotkała się z pełnym współczucia spojrzeniem Liz. Nienawidziła ludzkiej litości. Przymknęła na chwilę powieki i westchnęła przeciągle, mając nadzieję, że ta dobitna aluzja, by się nie przejmować jej osobą była dostrzegalna. Pani Hemmings potrząsnęła głową i z uśmiechem odwróciła się w drugą stronę, po czym bez pukania wtargnęła do najbliższego pokoju, a Ariel niepewnie podreptała za nią. Zatrzymała się w wejściu, zaskoczonym wzrokiem lustrując przyciemnione pomieszczenie.
- Luke, już kiedyś ci mówiłam … - zaczęła podniesionym głosem, ale gdy zorientowała się, że w środku nikogo nie było, momentalnie zamilkła. W oknie powiewała firana. Spojrzała przez ramię na blondynkę i wykrzywiła usta w przepraszającym uśmiechu. Zaczęła zbierać z podłogi porozrzucane koszulki oraz puste opakowania po słodkich przekąskach. Zabrała z fotela stertę brudnych ubrań, a na łóżko zarzuciła ciemną narzutę. - Usiądź sobie, a ja spróbuję go poszukać – oznajmiła z ciężkim westchnieniem, dzierżąc w rękach stos rzeczy do prania. Ariel skinęła głową i dokuśtykała powoli do fotela, opadając na niego ze zmęczeniem. - Zaraz wracam.
- OK – przytaknęła, podążając lekko zdezorientowanym wzrokiem za wychodzącą z pokoju kobietą. Ułamek sekundy później doszły ją stłumione pokrzykiwania Liz, która próbowała odnaleźć swojego syna. Blondynka oparła się wygodnie w miękkim siedzeniu i z niemałym zainteresowaniem zaczęła wodzić wzrokiem po ciemnych ścianach. Typowy pokój zbuntowanego nastolatka. Jeden wielki chaos, pośród którego dopatrzyła się telewizora, konsoli, laptopa, a wszystko to było utrzymane w dość mrocznym klimacie. I tylko stojące na szafce różowe głośniki psuły cały ten obraz rebelii. Parsknęła śmiechem i schyliła się po leżącą u jej stóp gumową piłeczkę do kosza, który zawieszony był nad łóżkiem. Z ogromnym skupieniem wycelowała w jego stronę, rzuciła, ale piłka odbiła się od plastikowej obręczy, upadając po drugiej stronie pomieszczenia. Ariel westchnęła obojętnie i pokręciła bezradnie głową nad widocznym brakiem umiejętności koszykarskich i była pewna, że Calum wyśmiałby ją w tym momencie. Wtedy też w rogu, za niewielką komodą dostrzegła stojak z gitarami. Jedna klasyczna, druga elektryczna. Zaintrygowana tym odkryciem, podeszła bliżej i przykucając, przesunęła dłonią po gryfie jednego z instrumentów. Jej spojrzenie zatrzymało się jednak na stercie płyt, które porozrzucane zajmowały wolne miejsce na dywanie między szafą, a ścianą. Bez wahania sięgnęła po pierwsze lepsze opakowanie i mimowolnie uśmiechnęła się do siebie, choć równocześnie nie kryła zaskoczenie tym, że słuchał tak dobrej muzyki. W jej wyobrażeniach był on tą typową szkolną gwiazdką, pupilkiem mamusi, z wyjątkowo ograniczonym gustem muzycznym, skupiony wyłącznie na własnej osobie, ale najwyraźniej musiała się mylić. I przez chwilę przeszła jej przez głowę myśl, że może całe to nauczanie go nie miał być jedynie przykrą koniecznością.

#

Wystukiwał palcem rytm płynącej z głośników piosenki, zagryzając delikatnie zębami dolną wargę. Kiedy męczące oczekiwaniu zaczęło się przedłużać, spojrzał na zegarek, wzdychając obojętnie. Brakowało jeszcze minuty do umówionej godziny. Na zewnątrz szalała ulewa, a ciężkie krople uderzały o dach samochodu, roznosząc drażniący stukot po wnętrzu pojazdu. Luke zrobił głośniej, próbując zagłuszyć irytujące bębnienie. Co jakiś czas uruchamiał wycieraczki, starając się zwiększyć widoczność przez przednią szybę. Było już późno, a ogarniający miasto mrok stał się zdecydowanie większy, gdy na niebie pojawiły się deszczowe, ciemne chmury. Jedynym źródłem światła w okolicy była tląca się pomarańczowym światłem latarnia i słupy jaskrawego światła reflektorów samochodu Hemmingsa. Deszcz zdawał się z każdą kolejną chwilą przybierać na sile.
W pewnym momencie z ciemnego zaułka wyłoniła się zakapturzona postać, która stanowczym krokiem podążała w jego kierunku. Kącik jego ust nieznacznie drgnął, a w policzki mimowolnie ukazało się niewielkie wgłębienie. Opuścił szybę, gdy tajemniczy nieznajomy zapukał dwa razy w okno.
- W końcu! - burknął ze zniecierpliwieniem i sięgnął ręką do kieszeni skórzanej kurtki, wyjmując z niej rulonik zwiniętych banknotów.
- Jak coś ci kurwa nie pasuje, to szukaj sobie kogoś innego – odparł chłopak, nachylając się jeszcze bardziej. Woda z kaptura skapnęła na rękę Luke'a. Blondyn spojrzał gniewnie na swojego towarzysza, ale postanowił nie komentować już tego. Wyrwał mu z dłoni woreczek z tabletkami i cisnął w niego pieniędzmi. Ledwo je złapał, w ostatniej chwili chroniąc zwitek przed kąpielą w ogromnej kałuży pod jego stopami. Hemmings zdawał się już jednak nim nie przejmować, zasunął szybę i spoglądając na wypełnione białymi pastylkami opakowanie, wykrzywił usta w podejrzliwym uśmiechu. Podrzucił paczuszkę w górę, po czym w dość widowiskowy sposób chwycił ją z powrotem w palce, obracając między nimi z dumą. Dopiero po chwili zorientował się, że chłopak stojący na zewnątrz wciąż domagał się jego uwagi, stukając pięścią w okno.
- Czego? - warknął nienawistnie, przebijając się przez szum uderzającej o ziemię wody.
- To jest silniejsza dawka, jedna tabletka naraz, nie więcej – ostrzegł go, ocierając twarz z intensywnie opadających na nią kropli deszczu. Blondyn przewrócił teatralnie oczami i kolejny raz zasunął mu szybę przed nosem, bo przecież doskonale znał możliwości własnego organizmu. Odrzucił woreczek na boczne siedzenie i sięgnął po leżący w niewielkim schowku telefon. Kiedy tylko odblokował ekran, poraziła go ilość nieodebranych połączeń. I wszystkie od jednej osoby. Matka.
- Zwariowała – mruknął do siebie, nie racząc nawet oddzwonić do niej. Wyłączony telefon chwilę później dołączył do rozrzuconych pastylek, a on przekręcając kluczyk w stacyjce, wycofał samochód z opuszczonego parkingu, wracając do miasta.

#

Przemoczona wpadła do przedpokoju, zatrzaskując za sobą wejściowe drzwi. Z wściekłością cisnęła mokrym plecakiem w kąt korytarza, próbując zdjąć z siebie przemoczone ubrania, które przylgnęły do rozdygotanego z zimna ciała. Nagle z kuchni dobiegły ją podejrzane odgłosy, a chwilę później dom wypełniło przeraźliwy łomot tłuczonego szkła. Drgnęła ze strachu, ale była prawie przekonana, kto był sprawcą tego całego zamieszania, dlatego nawet nie racząc zajrzeć do środka, od razu wspięła się po schodach do swojego pokoju.
- Cześć zmokła kuro! - pisnęła radośnie dziewczyna, która nagle podniosła się z jej łóżka i nie zważając na możliwość pomoczenia się, zarzuciła długie ręce na szyję blondynki. Gęste, rude loki przykleiły się do twarzy Ariel, kiedy przyjaciółka z całej siły ją ściskała.
- Ronnie – westchnęła bezradnie, odpychając ją od siebie. Nie była w nastroju na przyjacielskie czułości. Obdarowała ją pełnym litości spojrzeniem mimo że od dawna powinna przywyknąć do szalonego usposobienia swojej najlepszej przyjaciółki. Czasami rozmyślała nad tym, dlaczego tak naprawdę się przyjaźniły, bo ich światy różniły się diametralnie. Na pierwszy rzut oka nie łączyło je praktycznie nic, ale pomimo wielu różnicy potrafiły stworzyć niezwykle silną, siostrzaną więź.
Dziewczyna nagle zachichotała radośnie, podskoczyła w miejscu i klasnęła kilka razy w dłonie, a chwilę później leżała z powrotem na łóżku, w dłoniach dzierżąc jakiś magazyn poświęcony modzie.
- Jak tam korepetycje? - zapytała znudzonym głosem, podziwiając kolejne sukienki na stronach czasopisma. Ariel wydała z siebie trudny do określenie dźwięk, po czym spróbowała pozbyć się mokrych i poprzyklejanych do zmarzniętego ciała ubrań.
- Wyobraź sobie, że podjęłam to wyzwanie, okazałam serce, któ ...
- Którego nie masz – wtrąciła szybko Ronnie, dalej zaczytując się w gazecie, a blondynka wzniosła tylko oczy ku górze. Machnęła ręką, kontynuując wcześniejszą wypowiedź.
- Którego nie mam – zaakcentowała wyraźnie, przeciskając głowę przez ciasną koszulkę. - Byłam na tyle wspaniałomyślna, że zabrałam z biblioteki najbardziej użyteczne podręczniki, przygotowałam nawet specjalny sprawdzający test, wydaje mi się, że naprawdę profesjonalnie podeszłam do tego zadania … - przerwała na moment i podparła rękami boki, rzucając rudej gniewne spojrzenie. Przyjaciółka najwyraźniej w ogóle jej nie słuchała, zachwycając się oglądanymi ciuchami. Gdy cisza zaczęła się przedłużać, podniosła swoje ogromne zielone oczy i z przygłupim uśmiechem na twarzy zerknęła na Keller. Wyszczerzyła zęby.
- I co dalej? - zapytała piskliwym głosikiem, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że w ogóle jej wcześniej nie słuchała.
- Przecież i tak cię to nie obchodzi – powiedziała oschle i wyjmując z szafy suche ubrania, wyszła z pokoju. Nie minęło kilka sekund, a doszedł ją odgłos spadającej z łóżka Ronnie, która moment później stała już przed nią, rozcierając stłuczone kolano.
- Obchodziiiiiiiiiii – jęknęła z grymasem bólu na twarzy, a Ariel opuściła bezradnie ramiona, załamując ręce nad nieogarnięciem swojej przyjaciółki.
- Nie pojawił się – wyznała z niepokojącą nutą gniewu w zmęczonym głosie. - To znaczy nie wrócił do tego swojego ogromnego, przepięknego, pałacowego domu! Nienawidzę, kiedy ktoś w tak bezczelny sposób marnuje mój drogocenny czas.
Ronnie zmrużyła lekko oczy, a jej wydatne usta wysunęły się nieco do przodu.
- Co za szczyt bezczelności! - przytaknęła z powagą, ale moment później zanosiła się gromkim śmiechem, naśladując naburmuszoną minę blondynki.
- Jesteś głupia! - odgryzła się momentalnie, popychając ją lekko. Ruda roześmiała się jeszcze bardziej, po czym kolejny raz rzuciła się na dziewczynę, wytrącając ją z równowagi. I tylko nieprzeciętny refleks Keller uratował obie przed bolesnym upadkiem.
- Musimy iść jutro na zakupy, bo w piątek mam randkę! - zapiszczała tak przeraźliwie, że Ariel skrzywiła się z cierpiącym wyrazem twarzy, próbując zakryć dłońmi uszy.
- Tylko nie to – westchnęła lękliwie, nie podzielając ani przez chwilę entuzjazmu Ronnie. 








#
role-players łihej! 
@wihay_ariel & @wihay_luke @wihay_ashton 

46 komentarzy:

  1. Nie pojawił się.. Luke, Luke, Luke.. Nie ładnie z twojej strony. zamiast pracować nad swoją wiedzą, wolisz marnować czas na nielegalne interesy..

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dobry Lukaś. Pfff
    Znowu narkotyki. Ehh ten wariat.
    No ale nic nie można na to poradzić.
    Czekam na następny <3
    @_cliffxordx

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaha łihej :)
    Wspaniały rozdział. Tylko jestem wkurzona, bo Luke wszystko wokół ignoruje i jest takim typowym dupkiem , if you know what I mean ^^

    Ale i tak z niecierpliwością czekam na ich spotkanie i reakcje :)

    Pozdrawiam cieplutko :*

    @Rebellious_Ange

    OdpowiedzUsuń
  4. ŁOJOJOJOJ.... Ciekawe co się stanie, gdy się nareszcie spotkają, bo już mam ciarki!!!!! Czuję, że ich nienawiść przerodzi się w niespotykaną miłość!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja naprawdę, naprawdę byłam pewna ze się wreszcie spotkają na tych korepetycjach i co? Nie moge się doczekać aż to się stanie, wyobrażam sobie ich miny xd
    Zbuntowany Luke, narkotyki? Robi się coraz ciekawiej :D
    Życzę ci weny i pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ładnie, Lukey aka bedboj hahahaha
    Czekam na następny x
    @ninjaqomez

    OdpowiedzUsuń
  7. czekam z niecierpliwością na ich pierwsze "oficjalne" spotkanie x

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesamowity!
    Luke i tabletki, woho. Zapowiada się ciekawie.
    Piszesz świetnie Alice, masz ogromny talent. Skąd ty go bierzesz!?

    XOXO
    @sleepysmerffie

    OdpowiedzUsuń
  9. przeczytałam prolog i wszystkie 3 rozdziały. no i jestem zaskoczona... nie wiem, czy pozytywnie czy negatywnie, bo Twój styl pisania nadal zachwyca, ale... przeczytałam całe WTNGD i po prostu ryczałam jak dziecko na końcu. ale to... no różni się znacznie i szczerze mówiąc, zaczynam się tego ff bać. no i nie spodziewam się, że to będzie kolejna opowieść o wielkiej i burzliwej miłości dwójki idealnie nieidealnych ludzi.
    ale to jest kolejny raz, kiedy drugie opowiadanie tej samej autorki, które czytam w necie, o tych samych postaciach jest zupełnym przeciwieństwem pierwszego. a czytałam już takich kilka.
    to kolejne ff o Luke'u, które czytam, w którym Hemmings jest "badboyem" i 5 Seconds Of Summer nie istnieje. jest mi z tego powodu trochę przykro, ale z drugiej strony jest to też ciekawe. wszyscy spodziewają się, że Luke będzie ukazany jako ciepły, serdeczny, posłuszny chłopak, a Ty jesteś jedną z tych osób, które rysują jego postać zupełnie inaczej.
    i jest to w jakiś sposób interesujące. nie wiem, czego się spodziewać, ale mam zamiar czytać i chcę wiedzieć, co się będzie działo po kolei i jak to się wszystko zakończy. więc pisz pisz PISZ ;-)
    powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. NIENAWIDZĘ JAK TAK NAS TRZYMASZ W NAPIĘCIU!
    No,ale z drugiej strony to mogłam się spodziewać, że to spotkanie nie mogło odbyć się już teeaz, to byłoby zbyt piękne...
    moment, gdzie wspomniałaś różowe głośniki >>>>>>>>
    czekam na następny rozdział i na caluma (:D) /@megxhoran

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż za ignorancja ze strony Luke'a. Nic by mu się nie stało, gdyby odbębnił te korki, no ale dragi były ważniejsze.. Tak czy siak trafiła kosa na kamień i naszemu "buntownikowi" wcale nie pójdzie z Ariel tak łatwo. Dziewczyna ma charakter :).
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam wpleść w komentarz owych różowych głośników, ale teraz mówi się już trudno.

      Usuń
  12. A juz mialam nadzieje ze sie spotkaja i on pozna w niej tę dziewczynę ktora o malo co nie potracil :)
    Luke taki bad boy. Nielegalne interesy hah.
    Pozdrawiam i zycze weny! Mam nadzieje ze wihay bedzie tak samo swietne jak wtngd ktore koocham :) x

    @perfvirwin

    OdpowiedzUsuń
  13. jezu Luke ty idioto
    ale rozdział ogólne zajebisty!
    @tenangelss

    OdpowiedzUsuń
  14. zachwyca mnie twój sposób pisania. Nie wiem ile masz lat, ale podziwia cię z całego serca. Życzę weny i czekam na następny rozdział. A.

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny :)
    a Lukey nie ładnie się zachował, wystawiając Ariel

    OdpowiedzUsuń
  16. Liczyłam ze Luke się pojawi! Ale co się odwlecze to nie uciecze ;>

    OdpowiedzUsuń
  17. O Jezus Alice jak możesz nam to robić??!!! :-P Myślałam,że w końcu się spotkają,a tu... Proszę powiedz,że w następnym rozdziale się spotkają... Pozdrawiam i życzę weny
    Lily

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny rozdział :)
    Pozdrawiam, @xAgata_Sz .xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach, jak pobawiłaś się ludźmi, którzy tak czekali na to niezwykłe spotkanie! Jesteś mistrzem omijania krępujących sytuacji! No, brak słów. Czuję się przybita i taka zarazem lekka mogąc przeczytać tak wyśmienite omijanie tematu. ;) No i martwię się o blondasia. Dlaczego masz jakąś manię wprowadzania go w taki świat? Ja się tutaj o niego boję! I tak właśnie zaczęłam się, bez celu, zastanawiać o rodzinę Arieli. Chyba jeszcze nie została przybliżona... Grabisz sobie! ;) Ale i tak czekam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Hemmings dostanie manto jak wróci do domu :) Już Liz się tym zajmie :D Hehehe, chciałabym to zobaczyć xD
    Ahhh, te różowe głośniki w tym pokoju prawdziwego buntownika, co za klasa! Lukas wprowadza nowe młodzieżowe trendy!

    Ciekawe jak potoczy się dalej ;>

    bb ;] xx.

    OdpowiedzUsuń
  21. Oh wiec ronnie...awwwww haha :)
    But.. Lukey taki rebel, tutaj znowu dragi, ale musialas go upokorzyc i dalas mu rozowe glosniki hahha to cudowne
    Jednak troche bezczelnie z jego strony, ze nie raczyl sie pojawic..no ale zycie cnie
    Mimo jakiegos podobienstwa z wtngd, wihay sie jednak rozni troche. Nawet troche bardzo. Stworzylas calkiem nowa historie, ciagle ja tworzysz i jestem nadal pod wrazeniem twojego talentu (ktorego przeciez nie masz!!1!!1111) haha dobra, wez prosze docen to, ze po 13 godzinach jazdy busem nie poszlam od razu spac tylko czytam wihay. Ok ok
    Btw yaaaaaay wiem z kim ronnie idzie na randke awwwwww omg omg :)
    I hope, ze w nastepnym rozdziale dasz sie luke'owi i ariel w koncu spotkac i beda mogli sie znienawidzic jeszcze bardziej
    Dziekuje i dobranoc
    @awhdimpledboy xxx

    OdpowiedzUsuń
  22. Coś mi się wydaje, że Lucas ma problemy z narkotykami. A już myślałam, że się w końcu spotkają a tu dupa ;<

    OdpowiedzUsuń
  23. Mmm...
    Wspaniały rozdział. Jestem oczarowana tym opowiadaniem <33 haha dziwnie to brzmi, ale serio, bardzo je lubię spodobało mi się. Nie podoba mi się jednak zachowanie Luke'a. Mam nadzieję, że jak się akcja jakoś (myślę, że fejnie ;)) rozwinie, to Koleś się ogarnie i... No i się ogarnie, weźnie w garść czy coś.
    Liczę na to, że niedługo się znów 'zobaczymy'. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i ICH spotkania, jakiś wspólnych chwil etc.
    Pozdrawiam i przesyłam buziaki ;-*
    (przepraszam za błędy- piszę na telefonie)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdział <3 Nie pojawił się.. Wszystkiego się spodziewałam, ale nie, że tak po prostu ją oleje. I to dosłownie, w końcu wróciła cała mokra (och, ja zabawna, suchar stulecia). Nie przypuszczałam, że Luke bierze dragi, obstawiałam raczej nastolatka, któremu wydawało się, że jest dorosły, a tu widzę, że wkręcił się w to na poważnie. Pewnie przedawkuje i powstanie kolejna katastrofa. Co z jego korepetycjami? Wątpię, aby Ariel się na to zgodziła po akcji, jaką jej wywinął. A może namówi ją pani Hemmings? No nic, to do następnego ;)
    M. xx

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie jedno tylko ciekawi. O której oni się umówili na korepetycje? Bo jak dobrze pamiętam to "świeża dostawa" miała być o 22... Chyba, że podczas korków Luke był w jeszcze jakimś innym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luke dużo wcześniej wyszedł z domu, a te korepetycje nie działy się równocześnie z akcją przedstawioną z jego perspektywy.

      Usuń
  26. Geeeenialny rozdział! :3 Z niecierpliwością czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  27. Przyznam, że Luke mi podpadł od samego początku zachowywania się tak głupio jak tylko możliwe. Było to bezczelne z jego strony i wcale nie dziwie się Ariel, że tak zareagowała. Bo niby bez przesady, ale tu przesadził Luke, o dziwo, nie no wcale mnie to nie zdziwiło. Nie pomyślałam, że Luke będzie kręcił się między takimi rzeczami o jakich napisałaś, pomyślałam jak już o jakimś normalnym zbuntowanym nastolatku, a tu hop i zaskoczenie. No nic, jeszcze wiele blogów przede mną by być w końcu wszędzie ze wszystkim na bieżąco, więc czekam na kolejny rozdział od Ciebie! <3

    OdpowiedzUsuń
  28. jak mogłaś nam to zrobić i nie dopuścić do spotkania?!

    Love & kisses

    OdpowiedzUsuń
  29. Ciekawi mnie dlaczego Luke bierze te tabletki.Mam nadzieję,że szybko się spotkają.Tylko ciekawe czy Ariel będzie chciała dawać mu te korepetycje skoro ją tak wystawił.Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Większość tutaj Twoich czytelników irytuje Luke, a mnie przeraźliwie denerwuje Ariel. Jest strasznie ignorancka i mimo, że ma tych przyjaciół, to wydaje się, jakby ich wcale nie doceniała. Chociaż Luke też zachował się jak dupek, najpierw ją prawie przejechał, a potem nawet nie pojawił się na korepetycjach, bo przecież tabletki ważniejsze. Jejku nie wiem co o tym myśleć. Wkurza mnie i Luke i Ariel. lol.

    A tak poważnie, to bardzo lubię Twój styl pisania. Jest taki profesjonalny (?) i wszystko jest tutaj dopracowane na ostatni guzik. Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawdę mówiąc, to cieszę się, że bohaterowie wzbudzają u was emocje, nawet jeśli jest to zdenerwowanie wywołane ich poczynaniami

      Usuń
  32. #siedemnascie. nienawidze wyczekiwania na kolejny rozdzial scxhcfcggv
    zapewne slyszalas juz to milion razy ale musze tez napisac to osobiscie ja, po raz milion pierwszy: uwielbiam ten Twoj sposob pisania, lekkie pioro tak ze wszystko jest poprostu ah!
    aczkolwiek Ty maly, zly czlowieku ugh! jak moglas
    wiedzialam ze to by bylo zbyt piekne zebys dopuscila do spotkania tych dwoch osobnikow, no coz
    z niecierpliwoscia wyczekuje na dalszy rozwoj sytuacji x

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. Dopiero co przeczytałam WTNGD, ale bardzo się ucieszyłam, kiedy tylko dostrzegłam na Twoim starym blogu link do nowego. Czemu? Bo piszesz dziewczyno przepięknie, kładziesz na łopatki wszystkie inne osoby i w Tobie kochana jest nadzieja na przyszłą prawdziwą polską literaturę. Takie cudo czyta się z zapartym tchem, Twoje opisy są dopracowane na ostatni guzik. Z banalnej historyjki możesz zrobić wielkie dzieło, tego Ci cholernie zazdroszczę. Nigdy w życiu przy czytaniu fanfiction nie płakałam, a Ci udało się rozbudzić moje emocja, także dzięki!
    WIHAY zdecydowanie różni się fabułą od WTNGD. Już mi się podoba i kiedy dodasz nowy rozdział zaręczam, że będę skakać po pokoju i piszczeć jak świruska, w takim stopniu, że sąsiadka z dołu przyjdzie z wizytą, czy aby u mnie na pewno wszystko dobrze.

    Kocham Cię Alu. Śmiej się jeśli chcesz, ale jesteś moją boginią, moją ikoną pisarki.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o mój boże, uczyniłaś właśnie mój dzień lepszym!

      Usuń
  35. Droga Alice mam małe pytanie jak często będziesz dodawać nowe rozdziały???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się dodawać raz w tygodniu, ale ze względu na to, że pracuję, nie zawsze mi się to udaje

      Usuń
  36. Ooo...dziękuję,że mi odpowiedzałaś. Bardzo się cieszę,że rozdziały starasz się dodawać raz w tygodniu. Pozdrawiam i życzę weny :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ronnie jest szalenie irytującą przyjaciółką. Sama ledwo ją znosiłam, czytając ten fragment. No ale cóż... koniec końców może się okazać pomocna, albo przynajmniej ogarnięta w innych sprawach.
    Co do Luka... tego właściwie można było się spodziewać, w sumie to czyn on z czymkolwiek się liczy? ;>
    Za to właściwie polubiłam Ariel, wprawdzie może nie ukazałaś w pełni jej osobowości, ale trudno jej pośród nich wszystkich nie polubić :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń