#dziesięć. nienawidzę przypadkowo cię spotykać.


Blue County było niewielkim miasteczkiem położonym na wschodnim wybrzeżu Stanów i na próżno było w nim szukać wielkich atrakcji. Dlatego też powstały kilka lat temu w starej fabryce klub muzyczny był jedną z niewielu rozrywek miejscowej młodzieży. Każdy piątkowy wieczór z racji występujących tam młodych, nieodkrytych jeszcze zespołów z całego kraju gromadził rzesze fanów wszelkiego rodzaju muzyki, a pod neonowym, migającym napisem 'OCEAN' ustawiały się długie kolejki chętnych na niezapomniane muzyczne doznania.
Luke poklepał po ramieniu stojącego przy wejściu ochroniarza i omijając wyjątkowo długą kolejkę, wszedł do środka razem z towarzyszącymi mu przyjaciółmi. Nie przejął się pełnymi oburzenia głosami dochodzącymi z ciągnącego się szeregu ludzi, którzy od dłuższego czasu oczekiwali na możliwość dostania się do klubu.
- Słodko! – wrzasnął z chytrym uśmieszkiem Michael, przebijając się przez potężne basowe dźwięki i zacierając ręce, ruszył w stronę parkietu pełnego roztańczonych dziewcząt. Luke podążył za nim wzrokiem i gdy tylko zgubił go w tłumie, pokręcił głowę bez przekonania, po czym spojrzał w bok. Dwie rozchichotane brunetki, których imion w zasadzie nie pamiętał, wpatrywały się w niego nieustannie, szepcąc coś między sobą. Na dobrą sprawę nie wiedział, jak znalazły się w samochodzie Ashtona, którym tutaj przyjechali. Wzniósł obojętnie oczy i dał znak Irwinowi, namiętnie z kimś smsującemu, że miał zamiar udać się w stronę baru. Przyjaciel zdawał się jednak kompletnie nie zwracać uwagi na niego i dla spokoju kiwnął jedynie głową, że zrozumiał, po czym i on znikł.
- Przyjaciele – mruknął pod nosem i przepychając się między ludźmi, ruszył w stronę uśmiechającej się już z daleka do niego barmanki z błękitnymi, kręconymi włosami, wygolonymi z jednego boku. Chloe, a może Zoe, nie był do końca pewny, jakie imię nosiła. Wiedział natomiast, że nalewanie piwa nie było jedyną czynnością, w której była naprawdę dobra. Uniósł zadziornie brew, zbliżając się do niej. Nagle jego wzrok przykuło coś innego. Gdy tylko przebił się gromadę bawiących się nastolatków, dostrzegł pochyloną nad ladą postać z charakterystyczną, wymalowaną na skórzanej kurtce czaszką. Obok krzesełka oparta była kula. Zatrzymał się, przez krótką chwilę przyglądając się, jak dziewczyna mieszała słomką w wypełnionej colą szklance. Kącik jego ust nieznacznie drgnął, gdy dostrzegł jej bujające się w rytm muzyki w powietrzu stopy. Skinął głową w kierunku niebieskowłosej dziewczyny, która najwyraźniej znała już jego upodobania i bez wahania sięgnęła po butelkę z piwem, otwierając ją sprawnym ruchem o brzeg połyskującej lady. Szklane naczynie prześliznęło się po śliskiej powierzchni i zatrzymało się w dłoni blondyna, który mrugnął w ramach podziękowania do swojej znajomej. Zajął wolne miejsce obok pogrążonej w zadumie dziewczynie. Nie odezwał się jednak do niej, obserwując ją uważnie z góry. Bawiła się pływającym na powierzchni napoju kawałkiem cytryny i kompletnie go ignorowała, jakby nie zauważyła jego nagłej obecności. Próbował jakoś zwrócić na siebie jej uwagę, ale było zbyt głośno, by dosłyszała jego sugestywne pochrząkiwanie. Jego intensywny, wręcz świdrujący wzrok musiał jednak zadziałać, bo w pewnym momencie bardzo powoli uniosła głowę i niechętnie spojrzała na niego. Dość szybko jej usta wykrzywił rozczarowany grymas. Westchnęła głęboko, szybko powracając do poprzedniej czynności zatapiania cząstki owocu w napoju z bąbelkami. Jej obojętność była wyjątkowo denerwująca. Poprawił czapkę, naciągając ją mocniej na czoło i niby przypadkowo szturchnął blondynkę ramieniem. Ariel niebezpiecznie zachwiała się na stołku, prawie zsuwając się z niego. I tym razem to on kompletnie zignorował jej wściekły wzrok i grad morderczych spojrzeń. Gdy łokciem wymierzyła mu celne uderzenie prosto w żebra, nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Zrobił spory łyk piwa, zerkając na nią z wyższością.
- Wiesz, Keller, już miałem pytać, co osoba twojego pokroju robi w takim miejscu, ale później połączyłem fakty i zrozumiałem, że to chyba najbardziej odpowiedni klub dla ciebie. Ocean, syrenka. Syrenka, ocean. Syrenka w oceanie. To ma sens – wyznał po chwili, starając się przekrzyczeć dudnienie za ich plecami. Ariel sięgnęła ustami po słomkę i pociągnęła spory łyk coli, po czym spojrzała na niego kątem oka, nie kryjąc rozdrażnienia.
- To już staje się nudne i na pewno nie tak zabawne, jakby ci się mogło wydawać – odparła zmęczonym głosem, pochylając się delikatnie w jego stronę, by nie musieć zdzierać sobie gardła. Luke uważnie spojrzał na jej twarz, dostrzegając dokładnie delikatne rumieńce na jej nadętych policzkach. Jej jasne oczy błyszczały ze złości. Zdmuchnęła grzywkę z czoła i odsunęła się od niego.
- To nie jest zabawne, Keller, to jest prawdziwe. Mała syrenka również miała problem z chodzeniem i nogami, a ocean był jej naturalnym środowiskiem. Wszystko się zgadza – wyjaśnił chłodnym tonem, wzruszając apatycznie ramionami. Ariel wypiła pozostałą zawartość szklanki jednym haustem i uniosła ją w górę, prosząc o dolewkę. Gdy tylko barmanka podeszła do nich, posłała w stronę Luke'a zalotne spojrzenie, delikatnie oblizując usta. Pochyliła się nad barem, ustawiając przed blondynką butelkę coli, a jej dłoń celowo otarła się o jego rękę. Odruchowo lekko oszołomionym spojrzeniem powędrował w kierunku jej dekoltu, a ona zaśmiała się, prostując się. Poprawiła sobie lekko zadartą bluzkę, co spotkało się z krótkim uśmiechem blondyna.
- Powinieneś podrzucić naszej małej Arielce swoje demo, może da ci szansę na występ u nas – zaproponowała i kręcąc zachęcająco biodrami, oddaliła się od nich. Chłopak przez krótką chwilę podążał za nią wzrokiem, ale szybko pokręcił głową i wypił resztkę piwa.
- Czy jest w tym mieście jakaś dziewczyna, z którą się nie przespałeś? - zapytała niespodziewanie jego towarzyszka, posyłając mu pogardliwe spojrzenie, gdy przelewała słodki napój do szklanki, wrzucając standardowo kawałek cytryny do niego. Zmrużył mocniej powieki, obserwując w ciszy podskakujące bąbelki. Nagle oprzytomniał i z pełną uwagą się jej przyjrzał.
- Po pierwsze – zaczął, naśladując jej piskliwy głos. - Nie znasz mnie. A po drugie nie znasz mnie.
- Widzę, że czasami mnie słuchasz, Hemmings. Jestem pod ogromnym i szczerym wrażeniem – odparła z udawanym oczarowaniem, przykładając dłoń do piersi na wysokości serca, co wywołało grymas na jego twarzy. - Szkoda, że tak dobrze nie idzie ci z powtarzaniem moich słów dotyczących gramatyki.
Luke zmrużył oczy, patrząc na nią ze sporym niezrozumieniem. Nie znosił, kiedy robiła z niego głupka, popisując się swoją inteligencją. Najgorsze było jednak to, że ona doskonale zdawała sobie z tego sprawę i czerpała niezwykłą przyjemność z poniżania go. Zawsze wtedy jej oczy błyszczały niesamowitym blaskiem triumfu i radości, choć bardzo rzadko okazywała przed nim jakiekolwiek emocje. Poza nienawiścią. Już był gotowy się odgryźć, kiedy za nimi ktoś niespodziewanie się pojawił, wciskając głowę między ich ramiona. Nieznany mu chłopak z szerokim uśmiechem i wyjątkowo dużymi ustami szczerzył się do blondynki.
- Szukam kogoś do tańca – oznajmił nagle, zerkając raz na nią, raz na niego. Jego zacięte, pewne spojrzenie przerażało Luke'a.
- Nie, dzięki, nie tańczę – odpowiedział przesłodzonym do granic możliwości głosem, krzywiąc się z niesmakiem. Brzmiał tak pewnie, jakby naprawdę był przekonany o tym, że te słowa były skierowane właśnie do niego, mimo iż zdawał sobie sprawę, że dotyczyły wyłącznie blondynki. Ich namolny towarzysz nie zareagował, sugestywnie spoglądając na bliską uśmiechnięcia się Ariel.
- To jak? - ponowił pytanie, wysuwając w jej stronę dłoń, którą ku zaskoczeniu Luke'a bez wahania ujęła.
- Jasne, Andrew – odpowiedziała beztrosko, a blondyn zdał sobie sprawę, że musiała znać tego kolesia, który tak bezpardonowo przerwał ich jakże fascynującą wymianę zdań. Patrzył, jak zeskakiwała z krzesełka i wsparta na ramieniu chłopaka, zaczęła się oddalać, lekko utykając. Nie raczyła nawet na niego spojrzeć, bez słowa i z pełną premedytacją zostawiając go dla jakiegoś okularnika z wielkimi wargami.
- Ej, Keller! - krzyknął za nią. Spojrzała na niego przez ramię, nie kryjąc zdziwienia. Początkowo nie miał pojęcia, dlaczego to zrobił, w popłochu rozglądając się na boki i zaczął poszukiwać jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia tego niewytłumaczalnego nawet dla niego zachowania. W końcu coś dostrzegł. - Twoja wierna przyjaciółka – dodał pospiesznie, lekko drżącym głosem i skinął nieznacznie głową w stronę wspartej o ladę kuli.
- Możesz się nią zaopiekować – odrzekła, wzruszając lekko ramionami i mocniej objęła rękę chłopaka.
- Chyba śnisz – parsknął z niedowierzaniem, ale ona już go nie słuchała, ginąc w tłumie ze swoim nowym kolegą. - Idiotka – burknął ze złością i okręcił się na krzesełku, zatrzymując przy ladzie baru. Krótkim ruchem ręki przywołał do siebie dziewczynę, uśmiechając się do niej podejrzliwie. Spojrzał przelotnie na niewielką plakietkę, która przypięta była do jeansowej kamizelki. Wcześniej był całkiem blisko, gdy próbował odgadnąć jej imię.
- Co dla ciebie, Lukey? - spytała kokieteryjnie, zagryzając delikatnie wargę. Okręciła kosmyk niebieskich włosów wokół palca i pochyliła się delikatnie.
- Joey, Joey – powiedział z głębokim westchnieniem, uśmiechając się do niej. - Znasz Keller?
- Ariel? - Jo wyraźnie się zdziwiła, posyłając mu zdezorientowane spojrzenie, ale on przytaknął bez słowa. - Menedżer klubu to jakiś znajomy jej brata, Ariel potrzebowała pracy, a że ze względów wiadomych nie może pracować fizycznie, to wykorzystując jej zafascynowanie muzyką stwierdzili, że będzie idealna do wyszukiwania nowych, perspektywicznych kapel. Jara ją przesłuchiwanie tego wszystkiego, ma dziewczyna dar do odnajdywania perełek.
- A wiesz co jej się stało?
- A wiesz, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła?
- Oh – westchnął, przewracając oczami. Odebrał od niej przygotowanego drinka, a dziewczyna zaśmiała się głośno. - Wiesz?
- Nie mam pojęcia – odpowiedziała z rozczarowaniem, lekko kręcąc głową. Luke zrobił niewielki łyk gorzkiego trunku, przyglądając się, jak z niezwykłym sprytem i zaradnością obsługiwała kolejnych, namolnych klientów, każdego z nich racząc uprzejmym uśmiechem.
- O której kończysz? - zapytał w końcu, gdy ponownie przystanęła przed nim, aby napełnić mu szklankę. Zlustrowała go pełnym radości spojrzeniem i nachyliła się, szepcząc mu coś na ucho. Kąciki jego ust delikatnie uniosły się, gdy poczuł ostry zapach jej perfum, a końcówki jej włosów przesunęły się po skórze szyi.

#

- Cholera jasna! Jeszcze jego było mi tutaj trzeba - jęknęła z niezadowoleniem, kiedy wyjeżdżając z klubowego parkingu dostrzegła znajomo wyglądającą postać. Chłopak stał na brzegu krawężnika, co jakiś czas chwiejąc się niebezpiecznie i z zagryzionymi wargami próbował odszukać coś w telefonie. Zatrzymała samochód i z cichym westchnieniem oparła obie ręce na kierownicy. Drzwi jej starego, sfatygowanego pickupa zaskrzypiały złowrogo, gdy tylko je otworzyła tuż przed blondynem. Jego nieprzytomny, lekko rozbiegany wzrok przesunął się niespiesznie po całym pojeździe, a z jego ust wydobył się głośny dziewczęcy chichot. Ariel wypuściła niespokojnie powietrze z ust, powstrzymując się przed nieodpowiednim komentarzem.
- Wykradłaś to cacko ze złomowiska czy jak? - zapytał w ten denerwujący, przedrzeźniający ją sposób, kolejny raz zanosząc się głupim śmiechem. Znowu się zachwiał, w ostatniej chwili podpierając się o uchylone drzwiczki, które ponownie zaskrzypiały. - Wow, wow! – powiedział do siebie, uciskając palcami nasadę nosa, gdy zakręciło mu się w głowie.
- Jesteś pijany.
- Jak na to wpadłaś, Keller? - Luke otworzył szerzej oczy z udawanym zaskoczeniem i ironią w głosie. Kilka przydługich sekund wpatrywali się w siebie, wymieniając nienawistne spojrzenia, po czym chłopak czknął dość głośno i zaśmiał się szczebiotliwie, przesłaniając dłonią usta. Ariel przymknęła oczy z bezradnością, kręcąc głową.
- Nienawidzę pijanych ludzi – mruknęła do siebie, wzdychając ciężko. Luke parsknął prześmiewczo, wspierając się na zarysowanych drzwiach, by kolejny raz utrzymać równowagę.
- Nie uważasz … - rozpoczął, ale momentalnie wróciła czkawka. Wstrzymał na moment powietrze, unosząc w górę wskazujący palec, którym niebezpiecznie wycelował w dziewczynę. - Bo mówisz, że nienawidzisz pijanych, a jakiś czas temu zupełnie nie przeszkadzało ci to, kiedy mnie wykorzystywałaś do swoich poronionych celów – wyjaśnił bełkotliwie, chwiejąc się na nogach i co chwilę milkł, biorąc głęboki haust powietrza. - Nie uważasz, że jesteś hip … hep … hop … - jąkał się, nie potrafiąc najwyraźniej znaleźć odpowiedniego słowa.
- Nie uważam, że kim jestem, co? - spytała beznamiętnie, trochę naśmiewając się z jego chwilowej niedyspozycji, a on spojrzał na nią nieprzytomnie. Zaśmiał się błazeńsko.
- Hipochondryczką – odparł tak szybko, jak tylko było to możliwe w tamtej chwili i w jego stanie. Z dumą nad swoim niebywałym osiągnięciem pokonania tego jakże karkołomnego słowa pokiwał głową. Ariel rzuciła mu pełne niezrozumienia spojrzenie, marszcząc brwi.
- Hipokrytką, kretynie – poprawiła go, powstrzymując mimo wszystko rozbawienie jego pomyłką.
- Tym też – przytaknął.
- Wsiadasz? - Ariel od razu zmieniła temat, bo nie widziała żadnego sensu w dalszej konwersacji z nim.
- Chcesz mnie znowu przelecieć, no nie?
- Naprawdę aż tak bardzo nadal cię to boli? Że to ciebie ktoś wykorzystał, a nie odwrotnie? Zrozum, że byłeś całkiem przypadkowym wyborem, nawet nie wiedziałam, kim jesteś w tamtej chwili. Po prostu wydałeś mi się najbardziej pijany ze wszystkich, a więc istniało wielkie prawdopodobieństwo, że nie będziesz nic pamiętał. To tyle. Nie doszukuj się tam żadnych przemyślanych zagrań, nic takiego nie miało miejsca. Nie jesteś nikim wyjątkowym.
- Wow – sapnął z niemałym uznaniem, unosząc obie dłonie w obronnym geście, gdy wreszcie skończyła mówić. - Nie tak szybko. Zatrzymałem się gdzieś w okolicach tego czy mnie boli.
Dziewczyna zacisnęła drżące ze złości usta, wbijając paznokcie w miękkie obicie kierownicy. Nie wiedziała, po co się tam zatrzymała, a teraz utwierdzała się w przekonaniu, że nie powinna tego robić. Rano przecież i tak niczego by nie pamiętał, a ona niepotrzebnie kolejny raz wpadła w furię.
- Wsiadasz? - ponowiła pytanie, ale on zrobił krok w tył, potykając się o krawężnik i zatrzasnął drzwi. Oparł łokcie o otwarte okno i wsadził głowę do środka samochodu.
- Jestem tutaj już z kimś umówiony – wyjaśnił, uśmiechając się w wyjątkowo absurdalny sposób. W prawym policzku dostrzegła małe wgłębienie.
- W tym stanie?
- A co, martwisz się o mnie? - odpowiedział pytaniem na pytanie, szczerząc się głupkowato. Ariel westchnęła przeciągle.
- To ostatnia rzecz, jaka mogłaby zaprzątać moją głowę. Także wybacz, ale nie – stwierdziła przesłodzonym głosikiem, wykrzywiając usta. Luke znowu zarechotał, a kiedy wycofywał się, uderzył tyłem głowy o dach auta. Głuchy huk rozniósł się po wnętrzu.
- Świetnie – przyznał obojętnie, pocierając dłonią pulsujące z bólu miejsce.
- Świetnie – zgodziła się, po czym nachyliła się w stronę fotela pasażera i podkręciła szybę. Nie spojrzała już nawet na chłopaka, przekręcając kluczyk w stacyjce. Pickup zawarczał nieprzyjemnie, a z radia popłynęła pełna szmerów muzyka. Wróciła na jezdnię, kierując się do domu. Przed pierwszym zakrętem spojrzała jeszcze w lusterko, dostrzegając w nim siedzącego na chodniku z telefonem w dłoni chłopaka. Potrząsnęła głową i włączając kierunkowskaz, wjechała na główną ulicę miasta.



47 komentarzy:

  1. Czekam na ten moment kiedy Ci dwoje nareszcie będą dla siebie mili :D z niecierpliwością czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślisz, że taki nastąpi kiedykolwiek?

      Usuń
  2. Podskoczylam ze szczescia jak zobaczylam, ze juz jest hah
    Powaznie strasznie mnie ciekawi co sie stalo Ariel
    Rozdzial genialny jak zawsze x

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział treche krutkawy ale i tak ciekawy ;) am nadzieję że nastepny pojawi się niedlugo.
    Pozdrawism natga :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma standardową długość, jak każdy poprzedni

      Usuń
  4. Zajebisty. Lukey został sam pijany ciekawe co odwali...
    Ariel ty przebiegła suczko, ile razy on jeszcze bedzie wyciagal temat tegi 'seksu'?
    Swoją droga niezle go wkrecila.
    @MirrorPlz

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mogę się zdecydować czy jestem team ariel czy team luke ew.
    btw, uwielbiam jak all time low pojawiają się w rozdziałach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyszedł do mnie jack i zażądał umieszczenia w tym rozdziale, więc nie miałam wyjścia

      Usuń
  6. Cholera, uwielbiam to opowiadanie. Budujesz takie dlugie, zlozone zdania, ze czytajac to trzeba myslec, co oczywiscie nie jest wada. Rowniez nie moge sie zdecyowac czy jestem Team Ariel, czy Team Luke, ale zauwazylam, ze kibicuje syrence za kazdym razem gdy mu cisnie, zatem chyba pozostaje przy blondynce.
    Moment z pijanym Hemmingsem byl mistrzowski, to jest wlasnie ta sytuacja, w ktorej dziewczyna ma niekwestionowana wyzszosc i moze mu dopiekac. Lubie to!
    ____
    Wybacz za spam, ale jesli masz ochote to zapraszam tutaj:
    hitfanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny rozdział. Super się czyta. Uwielbiam ich rozmowy. No no reakcja Luke'a gdy ten kolega poprosił Ariel do tańca była ciekawa. Już nie mogę się doczekać następnej części.
    Pozdrawiam ;)
    S.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy ci dwoje będą kiedyś dla siebie choć trochę mili ? Życzę weny :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zwykle dziwnie się cieszę po przeczytaniu. ;) Jak ja uwielbiam te ich wypowiedzi, niby są nie miłe, a ja czytając zaczynam się śmiać. Dwa odrębne światy, które sprowadzają się do jednego, albo dwie identyczne osoby, które chcą być postrzegane, jako indywiduum...
    Luke mimo wady, jaką otaczam jego osobę jest taki... dopasowany do sytuacji. Łączy ich ta niedokończona rozmowa, wymiana zdań, jakby oboje chcieli pokazać, kto jest królem, taka walka... Uwielbiam to!
    Małe syrenki wciąż na topie, krążą po głowie naszego Luka i wciąż kurczowo łapie się blondynek tych elementów, nie wymyśla, ale zaskoczył mnie cytatem wyjętym z usta Ariel. To było to! Szacunek jak nic. :D
    Nie mam pojęcia co mogłabym jeszcze napisać. Może wspomnę, że cieszę się, iż był fragment z Ashtonem. ;) I to by było na tyle. Wciąż czekam na rozdział, który będzie moim ulubionym... i jeszcze nie poczułam takiego czegoś, ale konkurencja jest spora. Szczególnie podobała mi się końcówka... To jednak trochę inaczej wyglądało z perspektywy Ariel. nawinął się i już. :) Coraz bardziej zastanawia mnie osoba tej dziewczyny, a najbardziej to jej nieodstępna "przyjaciółka".
    Kiedy od razu nie skomentuję po przeczytaniu, siedzę i patrzę się w ekran i nie wiem co wydukać. Ta chwila pierwszego wrażenia na nieszczęście odleciała... A ta pora jest dla mnie zbyt... wczesna na jakieś dobrane słowa do sytuacji.
    A teraz znów tydzień czekania? U mnie już w piątek włącza się funkcja - a może będzie rozdział na wihay? To jest niesamowite. ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. LUKE JEST ZAZDROSNY LUKE JEST ZAZDROSNY NANANANANANANA
    shippuje ich tak bardzo, uwielbiam to opowiadanie i czekam na kolejny rozdział! /@irwinflex

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzieje się, oj dzieje. Luke'owi coraz ciężej kontroluje się swoje wewnętrzne uczucia i pragnienia. Kiedy wreszcie się przed sobą przyzna, że Keller nie jest mu obojętna? Zdecydowanie #TeamHemmings. Niezależnie od tego co by zrobił, oczarowuje każdego swoim urokiem osobistym. Gdyby tak nie było, Ariel po prostu by go minęła. Czekam na następny. xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdybym była Hemmingsem do dałabym się wykorzystać ponownie. Ale niee.
    Ludzie z blond włosami mają jakieś naprawdę dziwne rozumowanie. Mam wrażenie, że oni robią wszystko na odwrót lol. Chcą tylko siebie nawzajem zniszczyć, ale, jak znam życie, to się odwróci przeciwko nim.
    Albo nie znam życia, jesteś zdolna do wszystkiego xD I dlatego ten ff jest taki cudny :')

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże, wspaniały!!! Potrzebuję więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha! Ten spowolniony mózg Luka gdy jest piany. "Wow. Nie tak szybko. Zatrzymałem się w okolicach czy mnie coś boli." Hahah! Genialne.
    Rozdział jest niesamowity. <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam przeczucie, że niechęć Ariel do pijanych ludzi ma jakiś związek z jej nogą... Czy ja dobrze zauważyłam, czy w tym rozdziale mogliśmy zaobserwować zazdrosnego Lukeya? I małe pytanko: masz jakieś inne blogi oprócz tego i wtngd?? Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie zazdrość
      i nie mam innych blogów :-)

      Usuń
  16. Jak zwykle genialny rozdział.
    Pijany Luke jest przezabawny, będąc szczerą. I jednak ciągle przeżywa to, że Ariel się z nim przespała, a z początku nie wydawał się osobą, którą cokolwiek obchodzi i śmiem twierdzić, iż nawet osoba Keller go w pewnym stopniu interesuje.
    Niby dziewczyna nie daży go żadnym innym uczuciem prócz nienawiści, ale wykazała chęć pomocy. Chociaż może była to po prostu litość, zważywszy na kiepski stan, w jakim znajdował się chłopak lub próba odwdzięczenia się za wcześniejsze podwiezienie. W każdym bądź razie jej miłość skierowana zostanie do tego samego chłopca, którego jak do tej pory nie jest w stanie znieść
    K.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ahh. A juz myślałam, ze pojedzie z nią. No nie ! Niech on sie nie spotyka z ta cala Jo ;((( nieee ! On ma być z Ariel !;) swoja droga ciekawe imię.

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozmowa z mamą:
    Ja: OMG OMG JEST NOWY ROZDZIAŁ OMG *0*
    Mama: Odrobisz lekcje, przeczytasz rozdział.

    Wyrobiłam sie z lekcjami w 20 minut. Bądź ze mnie dumna!
    A rozdział jak zwykle super.
    Rozwaliło mnie to "Wow. Nie tak szybko. Zatrzymałem sie w okolicach czy coś mnie boli"
    Hahahahahah My God... i ten delikatnie zazdrosny Luke... ah no żyć nje umierać ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej, to może ja częściej będę dodawać rozdziały, skoro tak dobrze działają na twoją motywację do nauki, co? :-)

      Usuń
  19. Niestety jestem zbyt zmęczona by pisać, wiec napisze tylko że rozdział jest wspanialy i czekam z niecierpliwością na następny. Życzę ci weny i pozdrawiam :) x

    OdpowiedzUsuń
  20. O mój Boże, uwielbiam to! Dopiero dzisiaj udało mi się nadrobić spore zaległości, bo po prostu nie było czasu i jestem zachwycona. Kocham to opowiadanie i kocham Ciebie za to, że takim je czynisz. Nie wiem co dokładni jest w tym fanfiction, ale panuje w nim jakaś taka niesamowita, spokojna atmosfera... O ile można tak powiedzieć xd
    Teraz WIHAY jest chyba ff, na którego nowy rozdział czekam najbardziej xx @wiezajfla

    OdpowiedzUsuń
  21. ej takie pytanko... oni kiedyś zaczną się lubić? XDDD

    OdpowiedzUsuń
  22. tak gdzieś do połowy tego rozdziału myślałam, że może polubię Luka, ale w drugim akapcie doszłam do wniosku, że to niemożliwe. Osobiście nie dziwię się Ariel. Żarty o jej imieniu są już tylko irytujące. A i on jakiś mało kreatywny. Aczkolwiek jego zazdrość była ciekawym zjawiskiem. Czekam na więcej nienawiści xd przydałaby się jakaś prawdziwa afera :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pijany Luke, to trochę uroczy Luke (hipochondryczka powaliła mnie na kolana). Tylko niestety promile nie sprawiają, że staje się bardziej twórczy (wciąż te same złośliwości co do Ariel i jej imienia, a przecież to nie jej wina, że przyszło jej w udziale nazywać się tak a nie inaczej). A poza tym robi głupie rzeczy. Trzeba mu było skorzystać z propozycji podwózki. Co prawda obstawiam, że za daleko, by nie ujechał, bo po pierwszym idiotycznym żarcie, Ariel zatrzymałaby się na poboczu i kazała mu wysiadać, ale przynajmniej jeszcze przez chwilę by się na siebie powściekali, a ja śmiałabym się, wyobrażając sobie te ich złowrogie spojrzenia rzucane sobie nawzajem z coraz większą częstotliwością. Oj, Luke, patrz jaką mi przyjemność odebrałeś... Czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozdział jak zwykle- genialny, zaskakujący, pełen wzajemnej nienawiści dwójki głównych bohaterów. :D Ta dwójka jest po prostu na siebie skazana, jakby mocno tego nie chcieli- to tak jest.
    Przechodząc do rzeczy:
    Czy Luke naprawdę zna pod TYM względem wszystkie dziewczyny w mieście? Serio? Jak ja nie lubię takich typów... Jestem ciekawa- czy za zachowaniem Luke'a kryje się też jakaś historia, czy to po prostu rozwydrzony, rozpieszczony bacho, który mysli, że wszystko mu wolno. Ale wait, wait.... Nie było nigdzie wzmianki o ojcu... (?)
    Ariel i te jej tajemnice! A już liczyłam, że Joey (Zoe, Chloe xD) zdradzi nam chociaż jakiś mały, maluteńki szczególik! Ech... Irytuje mnie to, że nie wiem, ale jednocześnie to jedna z wielu rzeczy, przez które tak bardzo lubię to opowiadanie. ;) "Nienawidzę pijanych ludzi"- czy to stwierdzenie miało nam dać do myślenia? Może Ariel nie ma dobrych wspomnień z ludźmi będącymi pod znacznym wpływem alkoholu...?
    Będę czekać na kolejny rozdział. Ciekawe, co się w nim zdarzy- umiesz zaskakiwać człowieka. ;D
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. myslalas nad tym zeby zalozyc aska? fajnie by bylo jakbys go miala ;)
    uwielbiam tą tajemnicza Arielkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam kiedyś, ale jakoś mnie nie przekonał do siebie
      wszystkie pytania was nurtujące możecie zadać tutaj, na tt, na wattpad

      Usuń
  26. nie wiem, czy mi umnkęło, czy po prostu nie zostało wyjaśnione - co było przyczyną tego, że Ariel miała te okulary przeciwsłoneczne ? bo zapalenie spojówek to na pewno nie było... bo w jakimś celu stworzyłaś ten wątek, a w tym rozdziale nie ma nic na ten temat, nie sądzę, aby w klubie miała ciemne okulary na nosie i pozostała z tym niezauważona. lubię to opowiadanie bardzo, jest mega intrygujące, ale nie lubię tego, że wiele wątków jest niewyjaśnionych i z każdym rozdziałem mam nadzieję "o, może dzisiaj się dowiem" a tu psikus... :(

    OdpowiedzUsuń
  27. fajny jak zawsze... mam pyt., czy masz ustalony dzień tygodnia kiedy dodajesz next? tak pytam, choć codziennie wchodze, ale ciiiiii....:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nope, ze względu na pracę na jestem w stanie ustalić konkretnego terminu, jak napiszę - dodam od razu, bez względu na dzień

      Usuń
  28. czytam sb komentarze i tak się zastanawiam czy tylko mi się wydaje że calum jest lub będzie zakochany w ariel?

    OdpowiedzUsuń
  29. a gdzie pracujesz? jestes studentka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka sobie praca na recepcji i tak, jestem studentką

      Usuń