#jedenaście. nienawidzę ci ulegać.


Zatrzasnęła drzwi pickupa i naciągając mocniej rękawy bluzy, niepewnym krokiem ruszyła w kierunku kilkurzędowej, drewnianej trybuny, mimo iż kula wbijała się co chwilę w grząski trawnik. Usiadła na najniższej z ławek i wyprostowała nogi, spoglądając w górę. Wieczór był prawie bezchmurny, a kolejne gwiazdy nieśmiało zaczynały migotać na ciemnym niebie. Moment później jej wzrok padł na usilnie próbującego trafić do kosza Caluma, jednak każdy rzut odbijał się od metalowej obręczy, a piłka toczyła się w głuchą ciemność, po drugiej stronie boiska. Kropelki potu na jego czole błyszczały w blasku oświetlających kort latarni.
- Z taką grą możesz zapomnieć o stypendium – oceniła z wyjątkową powagą, zwracając na siebie uwagę zmęczonego chłopaka. Wywrócił tylko oczami i koncentrując się na obdrapanej z farby tablicy, spróbował kolejny raz. Piłka minęła kosz o kilka centymetrów, a z jego ust wyrwało się ciche przekleństwo. Ariel zacisnęła mocniej wargi, aby się nie roześmiać. Podniosła się i leniwym krokiem podeszła do niego. Odebrała od niego piłkę i rzuciła. Nie trafiła.
- Niemająca pojęcia o grze w koszykówkę dziewczyna, która nie potrafi rzucić poprawnie piłki nie jest dla mnie żadnym pocieszeniem – odburknął, ocierając mokrą twarz przesiąkniętą potem koszulką. Blondynka prychnęła obrażona, po czym szturchnęła go lekko w bok. Calum posłał jej wściekłe spojrzenie, bez zastanowienia odwdzięczając się tym samym. Był jednak zdecydowanie silniejszy i dziewczyna aż zachwiała się, tracąc na moment równowagę.
- Nie żyjesz! - pisnęła wściekła i ruszyła w pogoń za nim, choć oboje wiedzieli, że nie miała szans, aby go dogonić. Chwyciła jednak w dłonie turlającą się przy linii piłkę i wycelowała nią w przyjaciela. Tym razem cel został osiągnięty, a Calum przytrzymując się za brzuch, zwijał się z bólu. Klasnęła z triumfującym wyrazem twarzy w dłonie, wznosząc zwycięski okrzyk. Była tak zajęta świętowanie swojej małej wygranej, że nie zauważyła, jak Hood zakradł się za jej plecami i mocno ją objął, zaczynając łaskotać. Doskonale zdawał sobie sprawę, że był to jej słaby punkt. Zaczęła krzyczeć, próbując się mu wyrwać, ale nie była w stanie przeciwstawić się jego sile.
- Przeproś! - zażądał, ale ona pokręciła tylko głową, dzielnie znosząc tortury. W pewnej chwili oboje potknęli się i z głuchym łoskotem polecieli na ziemię. Calumowi w ostatniej sekundzie udało się otulić jej głowę dłońmi, chroniąc tym samym przed bolesnym zderzeniem z podłożem. Ciężar jego ciała przygwoździł ją do twardego asfaltu, który dokładnie odczuwała na lekko obitych plecach.
- Prawie mnie zabiłeś! - wrzasnęła, próbując zepchnąć go z siebie, ale on wydawał się być niezwykle rozbawiony zaistniałą sytuacją, nadal uporczywie leżąc na niej. - Będąc taką życiową ofiarą, aż trudno uwierzyć, że nadal żyjesz i dobrze się masz.
- Trochę stęskniło mi się za tymi naszymi wspólnymi momentami, wiesz? - spytał z nutką nostalgii, podpierając się na łokciach. Ariel teatralnie wywróciła oczami, wciąż próbując zepchnąć go z siebie.
- Ciekawe z czyjej winy się tak dzieje – burknęła z udawanym rozdrażnieniem i smutkiem, gdy on westchnął głośno, z poczuciem winy wymalowanym na twarzy. Nie była zła, ale również brakowało jej tego czasu, kiedy Calum był tylko jej i nie musiała się nim z nikim innym dzielić.
- Może znaleźlibyście sobie jakiś pokój, czy coś?
Pełen jadu i cynizmu głos rozległ się nad nimi. Nerwowo zadarli głowy i spojrzeli na rozpromienioną twarz Luke'a, który dość niespodziewanie zaszczycił ich swoją obecnością. Blondyn wziął piłkę w dłonie i bez zastanowienia oddał rzut, który na czysto wpadł do kosza. Calum spojrzał na Ariel z zażenowaniem i delikatnymi rumieńcami na policzkach, po czym podniósł się i pomógł jej wstać.
- My tylko … - zaczął się tłumaczyć, drapiąc po głowie, ale dziewczyna momentalnie kopnęła go w kostkę, zmuszając do tego, aby zamilkł. Nie mogła zrozumieć jego uległości względem Hemmingsa. To zaczynało zakrawać o chorą obsesję. Sugestywnie posłała mu grad wściekłych spojrzeń, a on zaczerwienił się jeszcze bardziej.
- Czego chcesz? - warknęła niespokojnie, rzucając mu wściekłe spojrzenie. Luke schylił się po piłkę, która doturlała się z powrotem pod jego stopy i z typową dla siebie nonszalancją rzucił kolejny raz, ponownie nie chybiając. Ariel wywróciła obojętnie oczami, kręcąc głową. Nie była w stanie zrozumieć, co chciał osiągnąć takim zachowaniem.
- Calum – zwrócił się do przyjaciela, celowo ignorując jej wcześniejsze pytanie, a może i nawet jej obecność. - Wybieramy się z chłopakami na piwo, masz ochotę dołączyć?
Zanim blondynka zdążyła jakkolwiek zareagować na tę propozycję, która z pewnością miała na celu wytrącenie jej z równowagi, Hood był już gotowy do drogi, pakując swoje rzeczy w zastraszająco szybkim tempie do torby treningowej. Zatrzymał się u boku dumnie wypinającego pierś chłopaka i nawet nie raczył spojrzeć na nią.
- Chyba nie masz zamiaru... - Ariel była tak zdumiona jego poczynaniami, że w pewnej chwili zabrakło jej odpowiednich słów, aby wyrazić swoje oburzenie i rozczarowanie. Momentami miała wrażenie, że Hood robił sobie z niej głupie żarty, bo przecież ktoś tak bezczelny i arogancki nie zasługiwał na dozgonną przyjaźń biednego Caluma. Jego naiwność przekraczała już chyba wszystkie możliwe granice.
- Odezwę się później! - przerwał jej pospiesznie i bez słowa pożegnania dołączył do oddalającego się Luke'a. Zacisnęła tylko mocniej palce, hamując przypływ ogromnej wściekłości. Nienawidziła tego, co dołączenie do drużyny i nowe towarzystwo robiło z nim. Ten Calum stawał się dla niej kimś zupełnie obcym. I nie była już pewna czy źródłem jej złości stały się nieczyste zagrywki Heminngsa, czy może brak asertywności i kompletne zaślepienie jej przyjaciela.
Gdy obaj znikali we wnętrzu czarnej limuzyny, tuż przed zamknięciem drzwi Luke spojrzał na nią, a kącik jego ust prawie niezauważenie uniósł się. Była przekonana, że kolejny raz święcił swój ogromny triumf nad nią, a ona zaczęła mieć wątpliwości, czy ta głupia wojna miała jakikolwiek sens. Nie była w stanie z nim rywalizować, bo ona bez Caluma zostawała praktycznie bez niczego. Powolutku zabierał wszystko, co miało jakikolwiek sens w jej życiu.

#

Usiadła na brzegu krawężnika, podkulając kolana pod brodę. Przymknęła z ulgą oczy, gdy nikotynowy dym wypełnił jej płuca, niosąc ze sobą bardzo krótki moment ukojenia. Siwa mgiełka wydostała się z ust, by po chwili całkowicie rozpłynąć w chłodnym, wieczornym powietrzu. Z trudem utrzymywała papierosa między trzęsącymi się palcami, co jakiś czas oblizując drżące wargi. Była roztrzęsiona, nie potrafiąc w żaden sposób nad sobą zapanować. Zwykle dawka trującego dymu pomagała ukoić nerwy, ale tym razem było inaczej. Tym razem było gorzej. W pośpiechu zapomniała zabrać kurtki, mając na sobie jedynie cienką koszulę, dlatego kiedy wieczorny wiatr owiał jej rozdygotane ciało, odruchowo otuliła się ramionami, pocierając zziębnięte ręce. Nerwowo wyszeptywała bliżej nieokreślone przekleństwa, a mglisty obłoczek wydobywał się z ust. Starała się nie myśleć, ale oczyszczenie głowy z niepotrzebnych wspomnień okazało się przeszkodą nie do przejścia. Wciąż nadpobudliwie zagryzała wargi, a jej rozbiegany wzrok lustrował wszystko dookoła. Podwinęła rękaw koszuli, spoglądając na podrażnione, zaczerwienione miejsce na ramieniu. Zamrugała kilkakrotnie, gdy tylko poczuła pieczenie od cisnących się do oczu łez. Nie mogła płakać, była na to zbyt dumna i zbyt silna.
W pewnej chwili ogromna, czarna limuzyna zatrzymała się naprzeciw niej. Aż podskoczyła z przerażenia, zadzierając lekko głowę do góry. Drzwi samochodu otworzyły się z niemałym problemami, a ze środka wyłoniła się rozbawiona twarz osoby, której w tamtym momencie widzieć nie chciała. Nerwowo westchnęła, zaciskając mocno wciąż drżące wargi.
- Zgubiłaś swoją kulę i nie potrafisz wrócić sama do domu?
- To nie jest najlepszy moment, Hemmings – mruknęła, gasząc papierosa. Luke zdawał się jednak nie zwracać uwagi na jej słowa, bo gdy tylko spróbowała sięgnąć po schowaną w górnej kieszonce koszuli paczkę, przysunął się, chwycił ją za rękę i wciągnął do środka. Była zbyt rozkojarzona, by się sprzeciwić.
Gdy otrząsnęła się z początkowego amoku, z ogromnym podziwem zaczęła rozglądać się po wnętrzu limuzyny, chyba nie do końca świadomie otwierając usta z zachwytu. Skórzane obicia, błyszczące drewniane wykończenia, obficie zaopatrzony barek i uśmiechający się z przedniego siedzenia mężczyzna w idealnie skrojonym, granatowym garniturze na niejednej osobie mogły zrobić wrażenie. Gdy tylko Luke sugestywnie chrząknął, kierowca momentalnie zasalutował i nadal uśmiechając się podniósł przegródkę, która oddzielała przód pojazdu od części, w której oni się znajdowali. Z niepokojem spojrzała na niego, otwierając szerzej oczy. Wydawał się jednak zupełnie nią nie przejmować, kiedy pochylał się nad niewielką lodówką. Gdy tylko wrócił na wcześniejsze miejsce, w dłoni trzymał własnoręcznie przygotowany drink, z kolorową parasolką chyboczącą się w literatce.
- Nie piję - powiedziała stanowczo, odsuwając od siebie jego rękę ze szklanką wypełnioną złocistym alkoholem. Luke wzruszył tylko z obojętnością ramionami i dorzucił do whisky dwie kostki lodu, biorąc spory łyk trunku. - Co ty tu robisz? - zapytała po chwili, obserwując go uważnie. Początkowo sprawiał wrażenie, jakby w ogóle jej nie słuchał, jednak gdy odwrócił głowę, uśmiechnął się z pogardą. Zrobił kolejny nieduży łyk alkoholu, a jego twarz wykrzywił krótki grymas.
- Twój kochaś – zaczął niewyraźnie, ponieważ z trudem przychodziło mu wypowiadanie z idealną dykcją kolejnych słów. - Ma dość słabą głowę, dlatego kiedy zasnął na stoliku musieliśmy zakończyć imprezę i odwieźć go do domu - wymamrotał, robiąc kolejnego drinka. Kiedy przypadkiem rozlał niewielką ilość na siedzenie, zaczął się głośno śmiać, a Ariel przez chwilę z niedowierzaniem wpatrywała się w niego, jak nieporadnie próbował osuszyć poplamione miejsce.
- Nie wierzę - sapnęła bezgłośnie, wgłębiając się w tylne oparcie. Doskonale wiedziała, że Calum i alkohol tworzyły mieszankę toksycznie wybuchową. Nawet nie próbowała wyobrażać sobie, do czego tam musiało dojść, bo ostatnie alkoholowe ekscesy przyjaciela zakończyli na pogotowiu z trzema szwami na łuku brwiowym. Nie mogła również oprzeć się wrażeniu, że Luke czerpał z tego ogromną radość i celowo nie zapobiegł calumowej katastrofie. Aczkolwiek im dłużej na niego patrzyła, dochodziła do wniosku, że znajdował się w takim stanie, iż niewiele rzeczy miało dla niego znaczenie.
- Jesteś zdenerwowana, jak się napijesz, to od razu będzie ci lepiej - wyjaśnił, podsuwając jej ponownie szklane naczynie. Kiedy tylko poczuła zapach alkoholu, zrobiło jej się niedobrze i wykonując dość gwałtowny ruch, odtrąciła go kolejny raz.
- Kurwa, Hemmings, nie piję! - powtórzyła zdecydowanie ostrzej, rzucając mu pełne wściekłości spojrzenie. Luke zachłysnął się i z szeroko otwartymi oczami momentalnie na nią spojrzał. Wpatrywał się w nią tym przerażającym wzrokiem przez dłuższą chwilę, po czym wpadł w szaleńczy śmiech. - I z czego się tak śmiejesz, debilu?
- Największy kujon świata właśnie przeklął! To dość zabawne – wyjaśnił, nadal nie mogąc się opanować. Blondynka potrząsnęła głową i westchnęła ciężko. Gdy tylko poczuła, że zaczęło jej się robić nieprzyjemnie duszno, a serce zdawało się bić trochę szybciej niż zazwyczaj, bez wahania sięgnęła do kieszeni spodni, wyjmując z nich listek pastylek. Wycisnęła jedną tabletkę na drżącą dłoń i bez zastanowienia połknęła.
- Nie mam nastroju, aby się dziś z tobą kłócić. Możemy wykorzystać tę twoją super furę i wybrać się na przejażdżkę w ciszy? Przy okazji wytrzeźwiejesz i matka cię nie zabije.
- Nie najgorszy pomysł, Keller – przyznał jej rację, choć robił to z ogromną niechęcią. Zastukał dwa razy w przegrodę, a samochód od razu ruszył. Gdy tylko znowu usiadł tuż obok niej, niespodziewanie wyrwał z jej dłoni szeleszczący świstek, machając nim w powietrzu.
- Oddaj to, idioto! - warknęła donośnie i poderwała się, próbując sięgnąć po swoją własność. Chłopak, mimo swojego wskazującego stanu, wciąż zachowywał niezły refleks i wykonał w odpowiednim momencie unik.
- Mieliśmy podróżować w ciszy – przypomniał jej, ale sprawiała wrażenie, jakby w ogóle nie przejęła się tymi słowami.
- Oddaj mi to!
- Co to za cudowne proszki, Keller? - zapytał z wielką ciekawością, próbując odczytać na etykietce nazwę lekarstwa.
- Oddaj! - powtórzyła bardziej stanowczo, przez zaciśnięte z wściekłości zęby. Rzuciła się na niego kolejny raz, ale nadal był szybszy, uciekając od jej szaleńczego ataku. - To tylko żelazo, mam anemię – wyznała pozbawionym wszelkich uczuć głosem, a on zatrzymał się i z przymrużonymi powiekami przyjrzał się jej. Dzielnie walczyła z natrętnym spojrzeniem, starając się nie zdradzić przed nim żadnych emocji.
- Anemię? - zapytał z niemałym powątpiewaniem, kolejny raz próbując rozszyfrować nazwę. Ariel mruknęła ciche przekleństwo pod nosem i wykorzystując chwilę jego nieuwagi, ponownie postanowiła odzyskać swoją własność. Wywiązała się między nimi komicznie wyglądająca dziecinna szarpanina. Dłuższą chwilę walczyli zażarcie o listek, który w natłoku wydarzeń upadł na siedzenie, choć żadne z nich tego nie zauważyło. Nadal uparcie szamotali się, ani przez chwilę nie myśląc o tym, by się poddać.
- To boli – jęknęła w końcu, gdy mocno zacisnął palce na jej nadgarstkach, uniemożliwiając jakikolwiek ruch.
- Sama zaczęłaś, idiotko – odgryzł się, chcąc wydostać się spod ciężaru jej ciała.
- Palant! – pisnęła, ale kolejna próba uwolnienia się z jego objęcia również okazała się bezowocna. Odczuła tylko silniejszy ból, bo Luke nie zamierzał odpuszczać. Upłynęło kilka kolejnych sekund, które spędzili na szarpaniu się, aż w pewnej chwili, gdy Ariel niespodziewanie ugięła się ręka w łokciu, jej twarz znalazła się niebezpiecznie blisko blondyna. Oboje równocześnie zamarli w bezruchu, wpatrując się w siebie z ciężkimi, nierównymi oddechami i mocno bijącymi sercami. Dopiero teraz dostrzegła rozszerzone źrenice i niewielki zarost na jego twarzy. Kiedy był pijany policzki robiły się delikatnie czerwone. Lekko zamglony wzrok chłopaka momentalnie powędrował na jej rozchylone usta, które z ogromnym trudem łapały kolejne hausty powietrza. Elektryzujące napięcie było wyczuwalne z daleka.
- I co teraz? - zapytał z triumfalnym uśmieszkiem, gdy nieoczekiwanie chwycił ją w pasie i przekręcił na plecy, przejmując nad nią całkowitą kontrolę. Czuła na skórze jego ciepły oddech i odurzającą woń alkoholu. Odniosła wrażenie, że temperatura gwałtownie podskoczyła i zaczynało jej brakować tchu. Przytrzymywana wciąż przez Luke'a nie była w stanie się poruszyć, będąc zdana wyłącznie na jego łaskę. Błądził nieprzytomnym spojrzeniem po jej ciele, pochylając się coraz niżej. Nie wiedziała, czy powinna brnąć w to dalej, ale to była jedna z tych nocy, kiedy chciała o wszystkim zapomnieć, odreagować i nie przejmować się niczym. Chciała na krótki moment oderwać się od przykrej rzeczywistości i całkiem przypadkowe spotkanie Hemmingsa stało się idealnym rozwiązaniem jej problemów. Tym bardziej, że kolejny raz mógł niczego nie pamiętać.
- Nienawidzę cię – szepnęła mu prosto w twarz, gdy wysunęła dłonie spod uścisku i mocno zacisnęła palce na tylnej części jego koszuli. Luke zaśmiał się niepewnie, układając jedną rękę na wysokości jej głowy, drugą zaś bardzo powoli, z ogromną dozą nieśmiałości zaczął wsuwać pod jej tshirt. Cały czas uważnie spoglądał w jej niewyrażające żadnych uczuć oczy, jakby szukał w nich jakiegoś niemego potwierdzenia.
- Też cię nienawidzę – odpowiedział i znowu nachylił się, tym razem był jednak na tyle blisko, że czubek jego nosa zahaczył delikatnie o jej policzek. Zadrżała, raptownie odsuwając go od siebie.
- Tylko seks – zastrzegła, przykładając dłoń do jego warg. - Żadnych uczuć, żadnych pocałunków w usta, nikt o niczym nie wie – przedstawiła swoje żądania i mimo początkowych wątpliwości oraz lekkiego zdezorientowania, blondyn przytaknął.
- Świetnie.
- Świetnie – potwierdziła, rozpinając pierwszy guzik niebieskiej, flanelowej koszuli.



75 komentarzy:

  1. Nareszcie :D nie wiem kto jest głuszy czy on czy ona ale i tak mi sie podoba :D ann

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu co? Co? CO?
    ZAJEBISTY ROZDZIAŁ JAK ZAWSZE!!!!
    BOŻE TERAZ TO JA JUŻ NA SERIO NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO ♥
    @Queen_Pillow
    Zapraszam również do siebie :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ze co?! Nie wierze.. :O Nie wiem już nawet co napisać xd. Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cooooo jezu jestem w 99,9% pewna ze ojciec ja bije /@dontletmehoranx

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaaaaaaaaaaaaaaaa nie no nie wierzę Ariel ta ariel pełna godności chce sexu bez uczuc nie to się aż w głowie nie mieści a zachowanie Caluma porzucającego Ariel dziecinada i draństwo ale i tak mam słabośc do niego( chyba przez to że jest taki łatwowierny i zachowyje się jak dziecko i to jak się rumieni ) ale wracajac do ariel i luka no po prostu nie wierzę i zastanawiam sie czy to tak jednorazowo czy regularnie bo oczywiste ze wolałabym opcje nr 2 ... jasne sam sex zero uczuc a potem bd same uczucia bez sexu, czy od uczuć bd miala np. caluma? w sumie nie najgorsze rozwiązanie, ale tak mnie nurtuje to że teraz luke sam się do niej dobiera a jeszcze niedawno brzydził się i wstydził że ona go wykorzystała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. luke musiał w końcu dominować, musiał mieć poczucie, że tym razem to on ją wykorzystał, że on zwyciężył
      ot, typowy facet

      Usuń
  6. sezoun tu była i po przeczytaniu jest zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawie jak oznaczanie miejsc na wycieczkach szkolnych: ja tu byłam!

      Usuń
    2. jakiś ślad po sobie trzeba pozostawić, haha

      Usuń
  7. O kurczę... coraz bardziej mi się to podoba ^^ jestem ciekawa co jeszcze wymyślisz xd genialny i tyle :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz mam wrażenie że ona chodzi o kulach przez Caluma..

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow. Po przeczytaniu tytulu czekałam tylko na to co wydarzyło sie na końcu. Szkoda , ze znowu nie będzie pamietal. A może będzie ? Kto wie. Coraz bardziej zastanawia mnie ta jej kula. Tu musi byc cos glebszego. ;) a Calum... Szkoda słów. świetnego sobie znalazła przyjaciela nie ma co ;)
    Matko myślałam , ze po poprzednim opowiadaniu te będzie totalna klapa (bez urazy) a tu proszę. Może i nawet jeszcze większy hit ;) uwielbiam Cie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Okey wow nieźle

    OdpowiedzUsuń
  11. CO CO CO CO CO CO
    OMG 😵 😵 😵

    OdpowiedzUsuń
  12. jezu, jezu, jezu
    "Tylko seks"
    i tak ich shippuje ;p
    Alex, idiotko, masz go przed sobą, bierz, na co czekasz? xd
    Luke, debilu, może nie w aucie?
    Szczerze, nie spodziewałam sie takiego przebiegu wydarzeń i jestem pozytywnie zaskoczona, moje feels >>>>>>>>>>
    Rozdział jak zwykle świetny ♥
    / @loveformahomie xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ARIEL! TO JEST ARIEL! ALEX NIE ŻYJE HAHA

      Usuń
    2. jezu, Alex xd chyba komuś przypomniało się wtngd

      Usuń
    3. taaaaaaaaaaa wszędzie to wtngd haha

      Usuń
  13. Oh, wow.
    Uwielbiam to ff, jest takie inne. Kocham ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku Ariel niby taka grzeczna dobrze sie uczy i wgl a chce seksu bez uczuc juz 2 raz . i wykorzystuje Luka a on ja . To chore ale i tak to kocham . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. seks to rzecz całkiem powszednia, nie widzę w tym nic chorego :-)

      Usuń
  15. Oj Ariel ty tak serio? Hahah
    Jestem strasznie ciekawa o co chodzi z tą kulą.
    Ej idk co napisać, jak czytałam to co kawałek już układałam co napiszę w komentarzu, ale przeczytałam końcówkę i wszystko mi z głowy wyleciało.
    Rozdział jest świetny.
    Calum mnie wkurza, ale i tak go kocham bo jest słodziasny :)
    Dodawaj szybko następny.
    Kocham ♡
    @Sandra1DHZLLN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze pytanie :)
      Ona tańczyła balet?
      @Sandra1DHZLLN

      Usuń
    2. haha no to wszystko wyjaśnia pewnie sb bidulka cos zrobiła i teraż o kulach chodzi...

      Usuń
  16. Jezuuuuu jakie to jeeest ckcnvfjkgkvkxncnvcidkd blagam chce kolejny rozdzial ♡ @PModzelewska

    OdpowiedzUsuń
  17. OMG *-*
    "tylko seks" hahahha znowu będą się pieprzyli xd ale to bardzo dobrze
    rozdział świetny i czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  18. I to wspaniałe uczucie, kiedy wchodzę na twojego bloga, a tam nowy rozdzialik. Może z tym ich seksem bez uczuć to będzie tak częściej, jak w "sex story" albo "to tylko sex". Nowy rozdział Alice i dzień staje się piękniejszy. Calum (w tym opowiadaniu) jest strasznie łatwy jeżeli mogę to tak ująć, leci do Luka jak komar do światła. Naprawdę nie wierzę, po tym rozdziale spodziewałam się chyba wszystkiego, ale TO!?!? To przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Niby się nienawidzą, ale seks bez zobowiązań zawsze spoko. Po raz pierwszy w życiu tyle razy w jednym komentarzu użyłam słowa "seks" - rodzice będą ze mnie dumni. Pozdrawiam i czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak to jest że niektóre ff są super ale wszystkie mi się ze sobą mieszają. A na to specjalnie wchodzę w weekend patrząc czy już jest nowy rozdział?! To opowakie.. inne, wyjątkowe.
    Nie bardzo rozumiem DLACZEGO ona dała mu się zwieść...
    On pewnie będzie pamiętał wszystko, albo ugh.. to wszystko jest takie trudne do przewidzenia. ale jedyne co mi zostało to czekać do następnej niedzieli :<<<

    OdpowiedzUsuń
  20. Tylko seks... czy oni powariowali? Podoba mi się to wariactwo ;) czekam na kolejny i pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Och Alice kocham cię. Nowy rozdział na moje urodziny ヾ(@^▽^@)ノ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooooo!
      WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! SPEŁNIENIA MARZEŃ! :-) X

      Usuń
  22. Ich relacja moim zdaniem jest conajmniej.. dziwna. Ale to nie znaczy że mi się nie podoba :D Rozdział jest po prostu wspaniały i nie mogę się doczekać następnego. Jak zwykle życzę ci weny i pozdrawiam :) x

    OdpowiedzUsuń
  23. Msjdkdkeksjfkrkdosksjf najlepszy ❤️💕💖💓💗💞💘

    OdpowiedzUsuń
  24. BOŻE
    POWIETRZA
    O MATULU
    TO IM NIE WYJDZIE, KTOŚ PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ TO SPIEPSZY XDDD To tylko takie moje dziwne przeczucie, zawsze kiedy dzieje się coś fajnego, to coś się musi strasznego stać. Życie nie jest łatwe :/

    OdpowiedzUsuń
  25. O... rany. O.o Nie spodziewałam się, że ich znajomość może sie tak... ekhem... rozwinąć. O.o Ale o tym później. :D Luke, Luke, Luke... CO ZA ŚWINIA, CHAM JEDEN, KTO TO SPŁODZIŁ?! Przepraszam, przepraszam, już jestem spokojna, już. Wdech i wydech... A więc, kontynuując- Luke robi to wszystko celowo i to na bank- zabiera Calum'a Ariel i w dodatku go demoralizuje, żeby jeszcze bardziej zdenerwować dziewczynę. Co za... palant, dupek, idiota, skurczybyk pierdzielony! Ten gość ma jakiś problem (takie trochę "You don't say!", ale cicho. :D ) Zaczynam podejrzewać, że na serio jest coś u niego nie tak- w rodzinie, o to chodzi. Chłopak ma przyjaciół, jest dobry w tym, co lubi robić (chodzi mi o koszykówkę, żeby kto nie pomyślał o czymś innym :'D), ale i tak mu mało, więc odwala jakieś chore akcje. Może to "efekt uboczny" jakiś zdarzeń z przeszłości? Taka "linia obrony", żeby znowu coś podobnego/przykrego się nie stało...?
    Ariel... Biedna dziewczyna. Szkoda mi jej, bo widać, że ma w życiu pod górkę- brak akceptacji ze strony rówieśników, najlepszy przyjaciel, który się od niej powoli odsuwa i jej tajemnica, która, jak się domyślam, nie należy do tych przyjemnych. Zaczerwienione ramię? To tak, jakby ktoś ją przytrzymywał na siłę- ktoś bardzo silny, nad którym nie ma przewagi fizycznej, czyli najpewniej mężczyzna.
    Dajesz nam wiele odpowiedzi, ale robisz to tak, żebyśmy i tak się w tym pogubili do czasu, aż nam wszystko wyjaśnisz! To okrutne, ale zarazem nadaje opowiadaniu "tego" charakteru.
    Teraz już, spokojna, wracam do fragmentu o znajomości głównych bohaterów. Moja pierwsza reakcja to: "PRZEPRASZAM, CO?!". Czy oni na te swoje blond łby poupadali? To się NIE MOŻE skończyć dobrze. Jak dla mnie to, dlaczego Luke się zgodził jest jasne- Ariel nie dość, że wręcz uraziła jego męską dumę tą całą historią o ich wcześniejszym "zbliżeniu", to na dodatek teraz sama wyjechała z takim czymś, a Luke chce być teraz górą (w przenośni, żeby znowu nie było xD). Za to Ariel mnie kompletnie zaskoczyła. CO ONA SOBIE MYŚLI? "TYLKO SEKS"?! Myślę, że ten jej dzisiejszy tok myślenia też jest spowodowany czymś głębszym- na pewno nie jest to zachcianka "od tak".
    Czekam na dalsze rozwinięcie akcji! Z każdym rozdziałem jest coraz ciekawiej! Pozdrawiam i życzę weny! :)
    Ps. Ostatnio napisałaś, że "podoba Ci się moja analiza" - czuję się wręcz zaszczycona. ^^ ;)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. woohooo! ta analiza jeszcze jeszcze lepsza
      część z twoich założeń jest zgodna z prawdą, ale część ... po kolejnych odpowiedziach trochę cię chyba zaskoczy

      Usuń
    2. W takim razie czekam! :D Szkoda tylko, że raczej nie dodasz dzisiaj rozdziału, bo jutro wyjeżdżam i nie będę miała dostępu do kompa. ;/ Tak czy siak, nadal czekam z wielką niecierpliwością na ciąg dalszy. ;)
      Kasia

      Usuń
  26. Oni są szaleni. Właściwie akceptuję ich układ, normalna sprawa, ale ciągle odnoszę wrażenie, że tym ciągłym mówieniem, jak się nienawidzą, potwierdzają tylko to, że już dawno wyszli poza zwykłą nienawiść. Gesty gestami ale to jest podszyte czymś więcej i wydaje mi się, że Luke zauważy to pierwszy. Ariel jest - jak to zostało napisane - dumna i silna, nie przyjdzie jej łatwo zauważenie i pogodzenie się z tym, że czuje do hemmingsa coś zupełnie innego niż nienawiść. A on... on jest szalony, dziś jest tak a jutro na odwrot. A ja będę czekać na te inne emocje, ktore mam nadzieje niedługo wybuchną na moim ekranie ;D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. omg! ja pierdoleee

    OdpowiedzUsuń
  28. O Jezusie, jak ja to uwielbiam! Alice jesteś genialna, kocham cię i tyle mam ci do powiedzenia ♥

    OdpowiedzUsuń
  29. ciekawe czy Luke będzie to pamiętał
    + rozdziały co weekend>>>>>>>>>
    świetny rozdział, jezu tak cudownie piszesz omg
    kocham x

    OdpowiedzUsuń
  30. ostro nie mogę doczekać się nn :)

    OdpowiedzUsuń
  31. O
    MOJ
    BOZE.
    1) Zawsze masz tak idealnie dobrana muzyke, asdfghjkjyetdfs, kocham cie za to! Moja playlista caly czas sie powieksza dzieki nowym rodzialom :3
    2) Moment Ariel i Caluma byl taki uroczy, mialam wrazenie, ze zaraz do czegos dojdzie (nieprawdopodobne, a moze?), a tu nagle zachowal sie jak kompletny dupek! Boze, mam nadzieje, ze Ariel juz mu tak latwo nie wybaczy, bo zaczyna mnie wkurzac!
    3) W ogole wydaje mi sie, ze Hemmings jest zazdrosny (nieprawdopodobne x2). W sumie to skad on sie tam, cholera wzial? Chociaz to nie jest najwazniejsza kwestia, bo SDFGTRRWEJDF! Uwielbiam takie relacje, gdzie kloca sie i przekomarzaja caly czas, a jak jeszcze jest miedzy nim napiecie to wiadomo, ze w koncu trzeba bedzie je rozladowac. Cholera, boje sie, ze Hemmings potem to wykorzysta przeciwko niej.
    4) A to taka moja teoria, mam wrazenie, ze moze ktores z rodzicow Ariel pije (dlatego dziewczyna nie tyka alkoholu) i jest bita (wyjasniloby to ciemne okulay i rane na ramieniu), ale to tylko domysly.
    Czekam na kolejny, zycze weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'a jak jeszcze jest miedzy nim napiecie to wiadomo, ze w koncu trzeba bedzie je rozladowac' - podoba mi się to stwierdzenie haha

      Usuń
  32. Może zacznę od czegoś innego, czyli od komentarza, który napisałaś pod innym, w poprzednim rozdziale. Można mnie o coś w tej chwili posadzić, ale dziś musiałam się wrócić do poprzedniego by "wdrążyć się w szczegóły". Rozśmieszyłaś mnie stwierdzeniem - "a po co? tak jest śmieszniej"- padłam! I zgadzam się z tym, jak najbardziej, pomimo że to nie fair. Każdy ma prawo do szczęścia! Tutaj odezwał się moja buntownicza część natury, gdzie krąży duszek wzywający do walki...
    Ach, nie jestem w stanie się określić. czuję, że spadłam dwa razy z fotela, okna i... nie mogę uwierzyć, jeszcze żyję w świecie, gdzie znów się to dzieje. Stało się. Myślę, że Ariel ma problem. Kropka po tym krótkim zdaniu mnie przeraża, więc rozwinę myśl. Nie lubi alkoholu - ma ojca pijaka. Złe wspomnienia. Dlatego zajęła się nauką. Takie mama przypuszczenia.
    Przerażam się, tym, co oni TAM będą robić. Kolejny raz? Na pocieszenie? Jednak tak ogromnie się cieszę, że znów jest tak blisko i tak... mhm. We mnie są dwie istoty! Każda mówi co innego i trudno to później połączyć. taka dwulicowość mnie przeraża. A widząc to, co wyprawia Ariel nasuwa mi się na myśl, że ona ma podobny problem. Przez duże p - Problem.
    Ajaj, było to! Jak ja to lubię! Nienawidzą się! A jednak można?Można.
    Był też Calum i taka mała sytuacja. Wynika z tego, że... Calum jest, a raczej był człowiekiem do wszystkiego? taki przyjaciel. Czyżby ich kiedyś łączyło... coś.
    Jak ja się głupio cieszę, że był tak Luke i jestem na niego zła, że jest takim dupkiem! Najchętniej w tej chwili podleciałabym do niego z pięściami i dobrze dała popalić! Szkoda, że jest taki wysoki...
    jak zwykle poprawił mi się humor, zaczęłam się śmiać i nie jęczę ludziom - jak ja nienawidzę ich! ;D
    Teraz doszłam do wniosków, że czekolada nie dostarcza wszystkich składników odżywczych i zaczęłam się bać.
    Już od godziny tworzę ten chaos tutaj i ciągle mi ktoś truje. Chyba uwzględniałam to co ważne.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki, że kiedyś spotkam Hemmings'a i go równo potraktuję!
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Przeraziłam się długością tego komentarza!
      ;)

      Usuń
    2. o mamoooooo uwielbiam twoje komentarze! wielbię je ponad wszystko!

      Usuń
  33. Zakochalam sie w tym opowiadaniu, twij styl pisania, fabula to wszystko sprawia ze nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu. Mam nawet swoje przemyslenia odnosnie tego jak zakonczy sie ich historia (licze na happy end). Mam jedno pytanie, czy Ariel jest chora?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ummm, ja nic nie wiem, ja tu tylko sprzątam.

      Usuń
  34. No tego to się nie spodziewałam! Nie przypuszczałabym, że znowu dojdzie do zbliżenia, zważywszych na ich wzajemną nienawiść. A tu proszę.
    Zaczyna mnie irytować Calum, będący na każde zawołanie Luke'a. Zachowuje się jak piesek.
    Zrobiło mi się szkoda Ariel. Czuję, że dostaje od życia w kość. Po tym jak odmówiła alkoholu, stwierdzam, ktoś z jej rodziny nadużywa trunków, prowokując tym samym kłótnie, a może i nawet dopuszczając się przemocy, biorąc pod uwagę czerwony ślad na ramieniu dziewczyny. I ze względu na to, pała ogromną niechęcią do alkoholu. Ewentualnie bierze lekarstwa, których z napojami wysokoprocentowymi łączyć nie można. "Ewentualnie", gdyż ta anemia jest według mnie bardzo prawdopodobna, a samo żelazo nie powinno powstrzymywać jej przed piciem.
    Zobaczymy jaka będzie reakcja Hemmingsa, kiedy dojdzie do siebie i do jego świadomości dotrze fakt, że znowu uprawiał seks z Ariel. No chyba, że jednak bardzo dobrze orientował się w całej sytuacji i przez to whisky (i wcześniejsze drinki) nie doznał zaćmienia.
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż w zasadzie, to nadmiar alkoholu może sprzyjać anemii, ale nie wiadomo ile drinków Luke jej nie proponował.

      Usuń
  35. Wow no to się porobiło. Zachowanie Calum'a mi się nie podoba, wiem że zależy mu na stypendium i uznaniu chłopaków z drużyny, ale jako przyjaciel nie powinien olewać tak Ariel. Życie ją nie oszczędza.
    Jestem ciekawa czy znowu Luke będzie próbował ją unikać.
    Z niecierpliwością czekam na następną część.
    Miłego dnia ♥
    S.

    OdpowiedzUsuń
  36. Boże...
    Ty mnie kiedyś zabijesz kobieto! Ale moja mama szczerze cie dziękuje, za motywowanie mnie do nauki xD
    Rozdział jak zwykle boski ale... żadnych uczuć? Żadnych pocałunków? Ile mam jeszcze czekać ;/

    OdpowiedzUsuń
  37. CO CO CO !?
    Jezuuuuu, serio Ariel, serio Luke?
    Oni coś do siebie mają, a przynajmniej on do niej - ja to widzę. Zresztą to on zaczął się z nią droczyć a podobno po pijaku ludzie są szczerzy. Widzimy efekty :33 ♥♥♥ xx

    OdpowiedzUsuń
  38. przeczytałam wczoraj i zapomniałam dodać komentarza, co ze mną
    kocham Twój styl pisania, no po prostu ubóstwiam go!
    ten ff to jeden z najlepszych jakie kiedykolwiek w życiu czytałam a to dopiero 11 rozdział, nie wiem, ja chyba umrę czytając kolejne.
    co ta Ariel wyprawia haha, zaskakuje mnie kobitka. Luke musi ją w końcu pocałować tylko tak czule tak idealnie, nie wiem jak bo to w ich sytuacji nie możliwe, ale kiedy to nadejdzie będę najszczęśliwszą osobą na ziemi.
    nie mam pojęcia co może się dalej wydarzyć więc czekam na następny i miłe zaskoczenie :D
    @biebsftketchup

    OdpowiedzUsuń
  39. Genialny rozdział! Fantastyczny i jedyny w swoim rodzaju!

    OdpowiedzUsuń
  40. scgazdagzdgxzdv ja jebię, nie powinnam czytać tego w szkole. wyobraź sobie wzrok babki od świetlicy, kiedy nieudolnie próbowałam pohamować śmiech. no właśnie xd jeden z najlepszych rozdziałów. najpierw moment cariel, potem lariel.. jestem w niebie? to za dużo jak na jedną notkę, nadmiar fangirlingu! brakowało mi starego caluma i nareszcie się go doczekałam! fragment przekomarzania i upadku był taki uroczy, xghvdhjv. powinien pójść o krok dalej, zdecydować się na pocałunek. ja wiem, że on coś do niej czuje. więc niech zepnie dupę i coś w tym kierunku zrobi! co do luke'a: czy on przypadkiem nie jest zazdrosny, hmm? ;> chciałam tego pocałunku, czekałam na niego, niemalże go wymodliłam, ale nie, ariel jak zwykle swoje. boi się zaangażować? hemmings nie pragnie 'tylko seksu, on chce jej! a ona podświadomie czuje to samo. dlaczego im obojgu tak trudno to zrozumieć? ugh, piszę jak gimb, ale to przez te emocje. do następnego. xx

    OdpowiedzUsuń
  41. Ostrooo ;) Ale czemu skończyłaś w takim momencie? :(
    Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten moment jest idealny! reszta zostaje dla waszej wyobraźni

      Usuń
  42. Hmm a co powiesz na rozdział w piątek? Wymarzony prezent urodzinowy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko się może zdaaaarzyć :-)

      Usuń
    2. i chyba się nie uda, bo dopiero wróciłam do domu ...

      Usuń
    3. Spoko :) nie ma sprawy :)
      Za karę, następny rozdział ma być tak fantastyczny jak inne xD! ;*

      Usuń
    4. A tak wgl to mam pytanie
      Jak pisałaś na początku wtngd to ile osób komentowało te pierwsze rozdziały? Oczywiście na samiutkim początku a nie potem jak kuż było 60 komów

      Usuń
    5. nie mam pojęcia, na samiutkim początku czytało chyba jakieś 15-20 osób, a komentarzy było trochę mniej

      Usuń